,

,

Fairy Tail - Cytaty

Aktualizacja 04.08.2013


Zeszyt 1

Gray: <wybiega z gildii, zauważa Jusaca i się lampi> Hę?
Jusac: <lekko spłoszony> Zboczeniec...?
Gray: Nie jestem zboczeńcem!
<...>
Mira: Ej, Jusac, gdzie chcesz mieć znak gildii?
Jusac: Hmm... Może na lewej łopatce?
Gray: <wredny uśmiech> Rozbieraj się, zboczeńcu.
Jusac: x.x
~-~v~-~

Natsu: <mrozi Graya wzrokiem>
Gray: <spala Natsu wzrokiem>
~-~v~-~

Marcus: Odkąd pamiętam mówili na mnie Midnight. Nie mam żadnego imienia, które mógłbym ci wyjawić.
Kaeru: Skar z blizną na psychice.
~-~v~-~

Celeste: Loki - w mitologii nordyckiej bóg kłamstwa, obłudy i zniszczenia. Śliczne imię.
Lilian: No i cię zjechała.

~-~v~-~

Loki: Twoja magiczna moc pachnie inaczej niż u zwykłych magów Gwiezdnych Duchów.
Jania: Coś mi to za bardzo przypomina Ichiyę...
<wyobraźnia>
Loki: Twoje perfumy są wspaniałe, Celeste.
~-~v~-~
Loki: To ty nie nazywaj mnie Leo.
Lilian: Dlaczego, Leo?
Loki: Bo wszyscy mówią mi Loki.
Lilian: Ja nie jestem wszyscy.
Loki: To znaczy, że chcesz być dla mnie wyjątkowa?
Lilian: Chciałbyś, Loki.

~-~v~-~
Jusac: <do Lokiego i Lilian> Wy tak zawsze?
Lilian: Od kiedy się rozstaliśmy - tak.
Jusac: A czemu się rozstaliście?
Lilian: Yyy...
Loki: Dobre pyta.. Zaraz! My się w ogóle rozstaliśmy?
Lilian: <kontemplacja, marszczy czoło> Jednego dnia po prostu przestaliśmy się do siebie odzywać. Chyba.
Jusac: Czyli nadal jesteście razem?
Loki & Lilian: Nie.
~-~v~-~
Celeste: <idzie do Levy> Levy, tak?
Levy: Tak. Coś się stało?
Celeste: Chciałabym zapytać się o cenę pokoju w akademiku.
Levy: To jest 100 tys. klejnotów.
Celeste:  O.O Ile?
Levy: 100 tys. klejnotów.
Celeste: T^T Dzięki za info...
~-~v~-~
Gajeel: Przepraszam <spuszcza wzrok>
Levy: O___o'' <zatkało ją>
~-~v~-~
Gajeel: <zaczyna się zwierzać Marcusowi> Ale wiesz? Baby są takie... dziwne. Nie ogarniam ich.
Marcus: Rozumiem cię, ojcze.
Gajeel: Marcus, dobrze ci radzę, nie miej nigdy kobiety.
Marcus: A ty nie masz zamiaru mieć? <rumieni się>
Gajeel: Po co mi? Same z nimi problemy.
Marcus: Hmm... ale ją llllubisz?
Gajeel: Znowu ten tekst?!
~-~v~-~
-: Strzeżcie się...! <rzekł przerażającym głosem>
Natsu: Czego?
<chłopak został zgaszony i zaczął intensywnie myśleć>
-: Eeee... zły duch tego lasu został wskrzeszony przez Wrogie Bractwo Wrogich Braci! Teraz rząda krwi magów...! Strzeżcie się...!
<pies spojrzał na niego z politowaniem>
~-~v~-~
Lilian:<ZUO~O>
Celeste: <zauważyła ZUO~O Lilian> Eeee <ZUO~~~~~~O>
Loki: <look na Lilian, look na Celeste> ... Rywalki w miłości?
Celeste: O////o''' Hęę?
~-~v~-~
Lilian: Lepiej się z nim nie zadawaj, bo będziesz miała uraz do końca życia.
Celeste: Po armii demonów z Morpok już nic mi nie zaszkodzi.
Lilian: Na twoim miejscu nie byłabym taka pewna.
Loki: To jak zmieniłem twoje życie, Lilia?
Lilian: <mierzy go wzrokiem> Wkurzasz mnie. Nie będę ci odpowiadać.
Loki: Ależ odpowiadasz mi, naprawdę.
~-~v~-~
Ryu: <podchodzi do Lilian> Nie dołuj się.
Lilian: <ZUO~O>
Ryu: Ech... Loki bierze udział. Będziesz mogła mu przywalić.
Lilian: *.*
~-~v~-~
Loki: <podchodzi do Lilian> Podczas testu będziemy przeciwnikami, ale pamiętaj, że nadal...
Lilian: Wypchaj się, Leo.

Zeszyt 2



-: Nie masz nic przeciw temu, abym cię zdradzał?
Mavis: Nie, ale masz nikogo nie sprowadzać do domu.
-: *________* Anioł!
~-~v~-~
Ringo: <podchodzi do Jusaca>
Jusac: Nie martw się, mały. Niektórzy nie lubią takich słodkich stworzonek.
Ringo: <położył główkę pod łapką Jusaca>
Jusac: <w raju> Zabiorę cię do domu i postawię na kominku.
Ringo: O_____O''' HAU!!!
Jusac: Będę musiał zrobić kominek. Duży kominek.
Ringo: <uciekł> Haaau!!!
Jusac: <patrzy za Ringo> Powiedziałem coś nie tak?
~-~v~-~
Gajeel: <nie ma nic lepszego do roboty, więc zdycha>
~-~v~-~
Marcus: X.x'''' Levy, ruro mała, ojciec mi teraz nic nie da do żarcia. Możesz go walnąć, jak chcesz.
Levy: <chciała pyknąć Gajeela w ramię, ale walnęła w policzek> Ojej! Przepraszam!
Gajeel: =.= Marcus, tym bardziej ci nic nie dam.
Levy: Ej, nie bądź świnia, to twój syn.
Marcus: Mama ma rację.
Gajeel: Mógł się zachowywać dobrze.
Levy: Jest wzorowym synem.
Marcus: ^.^ Znów masz rację, mamo.
~-~v~-~
-: Nie mam materiałów. Nie mam pieniędzy na nie. Nie mam pracy... X__x'' Jestem wrakiem człowieka <żaróweczka> Czekaj na mnie! <wbiega do siedziby gildii> CHCĘ ZOSTAĆ MAGIEM FAIRY TAIL!
<w gildii jak kurz zaległa cisza>
Ringo: Hau.
~-~v~-~
Gajeel: <do Marcusa> My też idziemy? Czy może wstydzisz się ojca?
Marcus: <ogarnia wzrokiem Gajeela> Olbrzym, z wyglądem jaskiniowca, ubiera się jak porywacz-gwałciciel dzieci i chyba grzebień się łamie na jego włosach.
Gajeel: x.X''' Pójdę sam <wybiera zadanie>
Marcus: <staje obok niego> Jeszcze nie miałem tak wyczepistego starego ^.^
Gajeel: <uśmiecha się> Gihi.
~-~v~-~
Loki: <przysiada się do Celeste> Jak ci upływa czas, niebiańska piękności?
Celeste: Płynie pod moimi stopami jak podziemne rzeki Edenu. Co porabiasz?
Loki: Podrywam cię.
Celeste: Cenię bezpośredniość. Ujmująca cecha.
Loki: A czy ujęła twe serce?
Celeste: Tak. I poruszyła lędźwiami. Gdziekolwiek są.
~-~v~-~
Celeste: Gdzie mieszkasz?
Loki: Straszę wiernych w kościele nieopodal.
Celeste: Zacne zajęcie.
Loki: Przynajmniej nie muszę płacić za kwaterę.
Jania: Lew-opiekun... Nie chcę sobie wyobrażać co to za sekta. Chyba jakiś harem...
Celeste: <przytakuje> Sypiasz pod ołtarzem?
Loki: Obok. Czasami na. Zależy.
~-~v~-~
Celeste: <zdejmuje mu okulary i zakłada sobie>
Loki: Aż tak bardzo ci się podobają, że musiałaś mi je zabrać?
Celeste: Oczywiście <wkłada mu je z powrotem na nos> Nic w nich nie widzę.
Loki: To są specjalne okulary spełniające wolę właściciela.
Celeste: Serio?
Loki: No coś ty.
Celeste:  <zaśmiała się>
~-~v~-~
Ktoś: Skąd mamy wiedzieć, że możemy wam zaufać?
Marcus: A od kiedy to terroryści darzą się zaufaniem? Liczy się BÓL i ROZPACZ na twarzach ofiar! To uczucie, gdy wiesz, że są zdane na twoją łaskę! <nakręcił się, czuje się w swoim żywiole> Ta determinacja, by żyć i strach przed śmiercią, przed cierpieniem! <oczy mu się świecą> Em. Znaczy się - nie będziemy sprawiać kłopotów. Prawda, Nii-chan <do Gajeela>
Gajeel: Tak.
~-~v~-~
Celeste: Zabieram tę laskę i zgarniamy kasę <przerzuca se ją przez ramię jak wór kartofli> Idziemy, Loki?
Loki: Jasne.
Akiko: Uważaj trochę!
Loki: Może ją wezmę? Wygląda na ciężką.
Akiko: >__<''
Celeste: To jest kobieta, nie można jej traktować jak obiegową wartość.
Loki: Nie chcę jej zabrać do domu. Pytałem się tylko, czy mam ją nieść.
Celeste: <uśmiecha się> To słodkie, że tak się o mnie troszczysz, ale dam sobie radę <dochodzi do schodów> Trzymaj ją. Jest za ciężka! T^T
Loki: >.>'' <bierze ją> Powinnaś schudnąć, jeśli jesteś porywana. Ułatwi to sprawę twoim wybawcom.
Akiko: Nie jestem gruba!
Loki: ...Ojciec cię okłamuje. Jesteś.
~-~v~-~
-: Chcesz buzi?
Ryu: Nie!
-: <wzrusza ramionami> Tylko pytam. Nic osobistego.
Ryu: Straszysz mnie.
-: Przepraszam. Już nie będę. Jak ci na imię?
Ryu: Ryu.
-: Ładnie.
Ryu: A ty?
-: (cenzura)
Ryu: Pasuje ci.
~-~v~-~
-: <idzie do Celeste i kładzie się jej na kolanach> Psytul.
Celeste: <głaszcze go>
-: Baby są okropne.
Celeste: To co tu robisz?
-: Ty nie jesteś babą.
Celeste: =.='
~-~v~-~
Marcus: Lily i Bickslow są w bardzo dobrej komitywie.
Gajeel: Niech se będą.
Marcus: ^.^
Gajeel: <ZUO~O> Zabiję go. Zabrał mi kota.
Marcus: X.x' Jaka zmiana.
~-~v~-~
Loki: <załamany wali głowę na stół>
Celeste: <patrzy na niego kątem oka> Starzejesz się a twój seksapil już przemija.
Loki: Nie ma to jak starzejący się Gwiezdny Duch... =__=''
Celeste: Chciałam cię pocieszyć, że to wina czasu, ale jesteś zbyt bystry.
~-~v~-~
Loki: T__T Ja potrzebuję ciepła, komplementów i zrozumienia!
Celeste: Mogę ci dać moją bluzę, ładna fryzura, rozumiem, że jest ci zimno ^.^
Loki: x__x Nie potrafisz mnie zrozumieć.
~-~v~-~
Jusac: <głaszcze Ringo> Nie przejmuj się...
Ringo: <skojarzył go ze swoją przyszłością na kominku>Hau! <ucieka>
Jusac: Ej! No co jest? T___T Pies mnie odtrącił <czuje się porzucony przez Los, zjedzony przez Szczęście i wypluty przez Fortunę>
~-~v~-~
Jusac: <wyciąga łapę>
Ryu: <lekko go klepnął>
Jusac: ^////^ Słiiit!
Ryu: <przestraszył się pisku i wskoczył na pierwsze piętro>
Jusac: o.O'' What a fuck?
~-~v~-~
Jusac: <siada naprzeciw Gajeela i zaczyna zachwycać się szlaczkami narysowanymi na blacie stołu>
Gajeel: <looknął na Jusaca znudzonym wzrokiem, ale przy umalowaniu, które zrobił mu rano Marcus wyglądał na wkurzonego>
Jusac: Aa! <strach> Przepraszam! <odbiegł od niego>
Gajeel: Czego się boisz, idioto?
Jusac: <z lękiem podchodzi do niego> Ciebie, Gajeel-sama.
Gajeel: o.x Jak mnie nazwałeś?
Jusac: Przepraszam! <zakrywa twarz dłońmi>
Marcus: <podchodzi do Jusaca> Buuu!
Jusac: Czego mnie straszysz, chłopcze?
Marcus: X.x''' Czemu ja nie jestem przerażający?
Jusac: Nie jesteś tak zajebisty jak Gajeel-sama!
Gajeel: Właśnie, Marcus <zadowolony, że ma fana>
Marcus: Ja-jestem-zajebisty! A tata by nie był tak bardzo, jakbym go nie umalował!
Gajeel: Nie wtrącaj się, Marcus, chłopak dobrze prawi.
Marcus: Argh! <idzie od nich>
Jusac: ^///^ Będziesz mnie uczył, Gajeel-sama?
Gajeel: Niby czego?
Jusac: No, zajebistości oczywiście.
Gajeel: Z tym trzeba się urodzić.
Jusac: T.T <siada przy Marcusie załamany> Gajeel-sama mnie odtrącił.
~-~v~-~
Jusac: Słyszałem, że wnuk Mistrza pojawił się w Magnolii.
Celeste: To Mistrz ma WNUKA?! (WTF?!) O.o''
Jusac: No tak... Syna też. (Nie wpadłabym na to.)
Celeste: Bez obrazy, ale wygląda na bezdzietnego starszego pana, który nie ma co ze sobą zrobić.
Jusac: A wiadomo jaki był za czasów swojej świetności?
Celeste: <wyobraża sobie> (LOADING...) Nie potrafię sobie wyobrazić młodego Mistrza.
Jusac: <też próbuje> (SERWER PRZEGRANY) Też nie. Chyba jak się urodził, już był stary.
Celeste: xd Nio.
Erza: <usłyszała rozmowę> O czym plotkujecie?
Jusac: Erza, jaki był Mistrz, gdy dołączyłaś?
Erza: ...Stary.
Celeste: O! Widzisz!
~-~v~-~

Gajeel: Co się stało?
Jusac: To... to było takie szybkie... nie zdążyłem nawet go zauważyć.
Kaeru: (W- Jet: Nic ci nie zrobiłem!)
Jania: (W- Jusac: <prycha> Jesteś zbyt wolny, żebyś miała mi coś zrobić.)
~-~v~-~
Gajeel: <stoi ciężko dysząc po męczącej walce, ręką oparł się o wejście gildii>
(W- <a tu cały budynek pieprznął>
Gajeel: ...o.O'' Ups...)
Wyobraźnia przeniosła się do rzeczywistości.
~-~v~-~
Gajeel: <znalazł książkę, podnosi do góry> Ej, Levy! To twoje?
Levy: Gajeel, aniele! Właśnie jej szukam <kuśtyknęla do niego z największą możliwą prędkością>
Gajeel: Aniele? Wolałbym być demonem z najgłębszych czeluści piekieł.
Levy: Pocieszę cię i powiem, że nie wyglądasz tak odrażająco.
Gajeel: =___= Wypraszam sobie.
Levy: Więc wolisz być odrażającym demonem? No problem, gniewny synu Beelzebuba.
Gajeel: I takiej wersji się trzymajmy.
~-~v~-~
Marcus: <podchodzi do Laxusa i siada obok> Hej, przystojniaczku.
Laxus: O.o'''
Laxus: <patrzy na Marcusa> Czego chcesz?
Marcus: Odrobiny miłości.
Laxus: O__o'''' To nie u mnie.
~-~v~-~
Freed, Bickslow, Evegreen: <rzucają się na Laxusa, beczą i płaczą> LAXUS!!!
Laxus: X.X <K.O.>
~-~v~-~
Gajeel: <lustruje Jil, która była w Phantom Lord> Kojarzę cię.
Jil: <mierzy go wzrokiem> Gajeel?
Gajeel: Tak.
Jil: Kiedy żeś se syna zmajstrował?
Gajeel: Niedawno <przechyla głowę> Kto ty?
Jil: X.x''' Jil von Bielefield.
Gajeel: Ach, tak, Jil... Nic mi to nie mówi.
~-~v~-~
Lyserg: Marcus wiele o tobie mówił, panie Redfox.
Gajeel: Na przykład co?
Marcus: <przysłuchuje się>
Lyserg: Na przykład, że jest pan bardzo silny, biedny, opiekuńczy i przerażający.
Gajeel: Oczywiście... zaraz, biedny? Ej, Marcus, co to ma znaczyć?
Marcus: Eeee...
Lyserg: Ależ proszę się nie martwić! Mogę wspomóc was finansowo ^.^ <klepie się w pierś, brzęczy kasa> Moja dupa musi mieć wszystko co najlepsze, prawda, Marcus?
Marcus: Noo... eeee... oczywiście.
~-~v~-~
Jil: Coś mnie ominęło? <patrzy Gajeelowi prosto w oczy, głęboko>
Gajeel: <patrzy w Jilowe oczy> Nic ciekawego.
Jil: Masz czerwone oczy.
Gajeel: A jakie mam mieć?
Jil: Te są idealne. Jesteś dobrym i prawym człowiekiem.
~-~v~-~

Zeszyt 3


Gajeel: Widziałeś kiedyś jednorożca?
Lyserg: <przytakuje>
Gajeel: A on przypadkiem nie srał tęczą?
Lyserg: Nie...
Gajeel: Dziwne.
~-~v~-~
Lily: <transformers>
Levy: Super, nie? Tylko nie wiem czemu ogon ma zawsze tej samej długości.
Lily: <trochę pewniej się czuje>
Levy: <do Laxusa> I co myślisz?
Laxus: Jest zajebisty.
Levy: Widzisz, Lily. Laxus jest spoko.
Lily: Ale ma przerażającą magię...
Laxus: Serio? No, oczywiście, że tak.
~-~v~-~
Levy: Chcesz kiwi?
Lily: <zaświeciły mu się oczka> Tak, poproszę.
Jania: <zaświeciły jej się oczka> Dla mnie też.
~-~v~-~
Lyserg: Pragnę prosić panią o rękę pani syna!
Levy: Z tym to raczej do ojca.
Lyserg: Pani ojca?
Levy: Nie, jego ojca.
Lyserg: Pani dziadka?
Levy: Ojca Marcusa!
Lyserg: Pani męża?
Levy: On nie jest moim mężem!
Lyserg: Nieślubne dziecię? Z nieprawego łoża?
Levy: X.x'
~-~v~-~
Jusac: Powinnaś się zachowywać jak przystało na twój wiek.
Agnes: Veto. Nie dam się.
Jusac: <podirytowany> Wracaj do domu.
Agnes: Dobra, ale pobawię się z twoim chomikiem. Będę go głaskać. Mocno i długo.
Jusac: Zostań.
Agnes: ^.^ Jak wolisz.
~-~v~-~
Ringo: <patrzy na Lily'ego> Hau (Mam wrażenie, że Iliam jest od ciebie niższy.)
-: O.O'' Ty świnio!
Ringo: <wstaje> Hau.
-: Odszczekaj to!
Ringo: Hau! (Chyba śnisz!)
-: Dureń!
Ringo: Hau! (Mikrus!) Hau! (Karzeł!)
-: <BUUUUM> <patrzy> Szfak!
~-~v~-~
Agnes: Jak myślisz, panienko, czy będę mogła dołączyć do tej gildii?
Levy: Pewnie! Ostatnio jest tylu młodych... znaczy się nowych!
Agnes: ^.^ Jak fajnie... Będę mogła dręczyć Jusę cały dzień!
Levy: O.o'' Potwór.
Agnes: Ciemu? <słodkie oczka małej dziewczynki>
Levy: Dręczyć brata...
Agnes: Ale tylko tak trochę! On mnie kocha, bo jestem niska, a Jusa kocha wszystko co małe!
Levy: Wykorzystujesz jego oddanie i miłość...
Agnes: Oczywiście. Sam mnie tego nauczył.
Levy: ...idealny materiał na książkę!
~-~v~-~
Agnes: <wpada na Elfmana, patrzy na niego> ...Kurdupel.
~-~v~-~
Jusac: Marcus-sama, jesteś zajebisty.
Marcus: To ciężkie zadanie. Ale ktoś musi.
~-~v~-~
Agnes: <przejmuje ciało Juvii>
LOADING... ...POŁĄCZONO
<ciało Juvii zostało przejęte>
WYKRYTO NOWE URZĄDZENIE
Agnes: <Juvia nokautuje Lokiego, potem Graya>
URZĄDZENIE ODŁĄCZONO
Juvia: Aaapski! O.o''
OSTRZEŻENIE - WYKRYTO WIRUSA
Juvia: WTF? O.o
~-~v~-~
Jet: <mimo tego, że wygrał, wciąż lekko obawia się Laxusa (Jania: Ma czego.), podchodzi do niego> No... ja... chciałem cię przeprosić za to, że cię kopnąłem w szczękę.
Laxus: Daj spokój.. Pokonaliście nas, a teraz chcesz przepraszać?
Jet: Zazwyczaj nie biję ludzi po twarzy.
Laxus: Tylko kopiesz, rozumiem.
~-~v~-~
Marcus: B-A-L.
Gajeel: No i?
Marcus: No i, kurwa, zaproś ją!
Gajeel: Po co? Przecież idzie i tak.
Marcus: Ale sama!
Gajeel: jak to? A nie idzie z Jetem i Droyem?
Marcus: Prędzej się zesra, niż wybierze między nimi.
Gajeel: Nie mówię, że ma wybierać. Może iść z obojgiem.
Marcus: X.x''' Lily... ogarnij go!
Lily: Nie. Jego ignorancja jest słodka.
Marcus: X.X
~-~v~-~
@gdy się zmierzchło, ludzie chyżo wkrokiwali na bal@
~-~v~-~
Lily: Nie wkurza cię to?
Gajeel: Nie.
Lily: Zła odpowiedź <puszcza go>
Gajeel: O____O''' <wpada do wody z głośnym BOOM!>
~-~v~-~
Gajeel: Bawiłeś się z Lily'm?
Ringo: <szczęśliwy podskoczył>
Lily: <spadł z głośnym PLASK>
Gajeel: X.X
~-~v~-~
Levy: <podbiega do Jeta> Jet! <łapie go za twarz> Żyjesz?
Jet: Tunel widzę... światło...
Levy: Nie idź w stronę światła!
Jet: Jaja sobie z ciebie robię.
Levy: No wiem przecież <zarumieniła się>
~-~v~-~
Wszyscy z ERY: <chórkiem:> Jebane Fairy Tail >___>
~-~v~-~
<Gajeel i Lily mają wygonić duchy ze starego parku rozrywki w Onibasu, ale chodzą po tym parku i żadnych duchów nie zauważyli>
Lily: No co jest? Chodzimy tu od godziny, cały park przeszukaliśmy, a duchów nie ma.
Gajeel: <je pobliską karuzelę> Nie wem. Mosze komus se co pszewdzalo?
Duch: <pokazuje się zza krzaków> Buuu... Buuu... Buh... <kaszle>
Gajeel: Duch?
Jania: Nie, kurwa, złota rybka. Tylko trochę zmutowana.
Duch: Bądźcie przeklęci, żywi. Odejdźcie z tej ziemi.
Lily: Dlaczego?
Duch: <stracił rezon> Dlaczego? Bo... zaatakuje was banda przerośniętych orangutanów z Madagaskaru <głosem Sheo>
Lily: Naszym zadaniem jest wyprosić z tego parku wszystkie duchy.
Gajeel: Zaczynam rozumieć, dlaczego zleceniodawca ma dość jego towarzystwa.
Duch: ...<!> Jestem związany z tym miejscem. Jeśli stąd odejdę, to miejsce umrze.
Gajeel: Nie sądzę, żeby ktokolwiek tym się przejął.
Duch: x.x No ale... Mam braci! Dużo braci, którzy będą was prześladować!
Gajeel: Dla nas oznacz to tylko więcej zabawy.
Duch: .___. No dobra, już se idę <idzie powłócząc nogami>
~-~v~-~
Marcus: Co z mamą?
(Jania: Gajeel: <patrzy na niego ze zdziwioną miną> Ty nie masz matki.)
~-~v~-~
Marcus: Zrób coś z sobą... naucz się grać na gitarze albo coś.
Gajeel: .______. Ja umiem grać na gitarze.
Marcus: .___. Serio?
Gajeel: ._____. Ale mi nie pozwalają.
Marcus: .__. Nie dziwi mnie to. Może przerzuć się na... eee... cymbałki?
Gajeel: .____. Nie.
Marcus: ...grzechotki?
Gajeel: .___. Nie.
Marcus: ...trójkąt?
Gajeel: .__. Nie chce mi się z tobą gadać.

Zeszyt 4


Szaman: Ja jestem tym, który ma władzę nad duszami żywych i zmarłych. Światłem wśród śmierci i zniszczenia. Potrafię ulżyć ciału, prowadzić ducha, a nawet oddalić śmierć. Widzę przyszłość narodów, potrafię przewidzieć kataklizmy, zmienić noc w dzień (zapalić latarnie uliczne), ludziom dać twarze zwierząt.... mogę tworzyć i niszczyć... <gadu, gadu>
Gajeel: Dobra, dobra. Ulecz mego syna.
Szaman: ...ale chłopcu nie umiem pomóc.
~-~v~-~
Gray: Co za Igrzyska Śmierci?
Roy: A więc, wieki temu ten, który w obliczu wspaniałego Survivalu wygrał, dostawał jedzenie do końca życia.
~-~v~-~
Gajeel: ...Nie przejmuj się mną.
Roy: Za późno. Zależy mi na tobie, Gajeel-san.
Gajeel: O.O C-cieszę się... <odsuwa się trochę od niego>
~-~v~-~
Roy: <leży w ciemnej dupie> Cholera jasna cholernego smoka pieprzonego drzwiami w odbyt! Żeby człowiek spierdolił i tak już pojebane życie. Muszę napisać listę istot do sprzątnięcia.
Żmija: Ssss...
Roy: Zaraz umieszczę ciebie na tej cholernej liście!
~-~v~-~
Marcus: Rozwiąż mnie, suko!
Levy: Jak ojciec wyzdrowieje, to ci wpierdoli, synku.
Marcus: Ucisz się, niegodziwcze! Moi bracia cię zabiją i wyhodują larwy w twoich organach rozrodczych!
~-~v~-~
Levy: <zastanawia się jak pomóc Laxusowi>
Laxus: <nie wygląda na osobę, której trzeba pomagać> <jako że jest inteligentny (i zajebisty), wykorzystał wodę na zasadzie równania woda+piorun=problem>
~-~v~-~
Levy: Chyba jeszcze jakieś bagniste potwory...
Laxus: Da się załatwić. W sensie, że je da się załatwić, te potwory <wszechobecne równianie ziemia+woda=bagno, a woda+piorun=problem!>
Levy: Lubię twój tok myślenia.
~-~v~-~
Levy: <jest jej niedobrze i czuje, że zaraz się porzyga>
Laxus: W porządku? <kładzie jej rękę na plecach>
Levy: Nie jest w porządku.
Laxus: Świat nie jest w porządku, ale nie o to pytałem.
~-~v~-~
Levy: <gasi płomienie woku wokół>
Jania: WOK nadchodzi! Strzeżcie się!
~-~v~-~
Ten gość: <wbija jej nóż w plecy>
Juvia: <jako że wodę trudno pociąć - nic sobie z tego nie robi>
~-~v~-~
Laxus: Ja nie potrzebuję śpiwora. Będę czatował
Gray: Daj spokój, ja nie będę spał. Jestem Magiem Lodowych Tworów, przyzwyczaiłem się do zimna.
Laxus: ...Dobra. Tylko załóż coś na siebie.
Gray: A! Od kiedy...?
Laxus: Od dawna.
~-~v~-~
Laxus: <znajduje sobie jakiś patyk>
Levy: ^.^ Wyglądasz jak król tej puszczy.
Laxus: ^.^
~-~v~-~
Roy: <podbiega do Levy> *^* Masz mapę?
Levy: A może jakieś - cieszę się, że wróciłaś żywa?
Roy: Cieszę się. Masz mapę?
~-~v~-~
Roy: Możesz to wyłączyć?
Laxus: <spróbował wchłonąć pole elektryczne, więc je zjadł>
Roy, -: O.O
~-~v~-~
Gray: Bogu tego miejsca! Wysłuchaj naszych próśb i przybądź do nas... czy coś.
Sheryn: Spierdalaj.
Gray: x.= Dzięki.
~-~v~-~
Sheryn: Przeklinam cię, duchu lasu. Tułaj się po świecie, wędrowcze <znika>
Roy: ...to możemy rabować?
~-~v~-~
Sheryn: <jebnął parkiem... znaczy się zapadnią>
Jania: xD Jebłam.
~-~v~-~
Barren: <syknął na niego>
Gajeel: Ee... Ssss~
~-~v~-~
Levy: Boże, widzisz, a nie grzmisz.
<grzmot>
Levy: O.O
Sheryn: ^.^
~-~v~-~
Sheryn: Pomogę wam... jeśli mnie pochowacie.
Bixslow: Spoko <próbuje unieść trupa, ale ten się rozlatuje> o.o
Sheryn: X.x' Nekrofil.
Bixslow: Sam chciałeś, żeby cię pochować! Zdecyduj się >__>
~-~v~-~
Sheryn: <tepa się do celi Marcusa> He~~ejo!
Lily: O_O Co, kurwa?!
Gajeel: O_O Co, kurwa?!
Barren: O.O''' Lol...
~-~v~-~
Ekipa: <wbija>
Natsu: Wróciliśmy~! ^.^
Alex: <zachrapał>
-: =.= Gorące powitanie jak widzę.
~-~v~-~
Sheryn: <podchodzi do Barrena> Spowiadaj się ze swoich grzechów.
Barren: Zabierzcie mnie od niego!
Sheryn: =.= Jestem skłonny wybaczyć ci zdradę.
Barren: AAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!
Mira: <podchodzi do Barrena i go przytula> Już dobrze... Zemścimy się za ciebie, bracie.
Levy: O.o' Miruś?
Sheryn: >.< Przyjebać wam?!
Gajeel: Nie obściskuj tak mojego syna!
Agnes: <do Sheryna> Chill out... Chcesz orzeszka?
Sheryn: Bogowie nie jadają orzeszków.
Agnes: Nie wstydź się, no masz <wyciąga w jego stronę>
Sheryn: Żartujesz sobie ze mnie, śmiertleniku?
Agnes: Oczywiście, że nie... nieśmiertelniku. O.O''' Nie wyglądasz jak naszyjnik z kawałkiem metalu.
~-~v~-~
Sheryn: Ona jest zdrajcą.
Wakaba: Zdrajcą nie zdrajcą - cycuszki ma!
Sheryn: Wolę płaskie, ale z bioderkami. Np. taką Levy.
Wakaba: >__>'' Masz spaczony gust.
Levy: >.< Słyszałam to!
Makao: Levy jest jeszcze młoda, coś jej tam urośnie...
Levy: ...mam 18 lat... jestem dwa lara starsza od Lucy...
Lucy: <patrzy na swoją klatę, potem na Lucy>
Wakaba: Levy, powinnaś do Lucy mówić 'senpai' <he, he>
Levy: >/////< Faceci są okropni!
Lily: Zgadzam się. Wystarczy spojrzeć na Gajeela.
Gajeel: Po czyjej stronie ty jesteś?!
Lily: Po tej, która ma rację.
Gajeel: x.x
Levy: Taa, Lily ma rację ^.^ Dzięki, kocie <podnosi Lily'ego i daje mu buziaka>
Lily: ^//////^
Levy: <tuli go i zamawia dwa soczki z kiwi>
Lily: *____* Levy, kocham cię.
Gajeel: X_______________X <niezdolny do własnej walki>

Zeszyt 5

Celeste: <wyjmuje Pokeballa> Zostaniesz moim duchem! <rzuca mu pod nogi Pokeballa>
Sheryn: <patrzy na kołyszącego się Pokeballa jak zamroczony> ...A! <wciągnęło go>
Celeste: <podskakuje zadowolona> Mam własnego Boga!
~-~v~-~
Gajeel: x.= Lily, ten mały futerkowy pii...
Levy: Skradł moje serce. Co z Marcusem?
Gajeel: <zamknął się na słowa ,,skradł moje serce''>
Jania: Drama! Drama!
~-~v~-~
Gajeel: Celeste, potrzebuję cię.
Celeste: Żadnych matrymonialnych...
Gajeel: Syn mi się zepsuł...
~-~v~-~
Celeste: ...jakieś silne uczucie mogłoby mu pomóc... jakiś impuls.
Gajeel: Czyli?
Celeste: Nie wiem...
Levy: Może Lyserg...
Gajeel: Mogę mu przywalić z miecza, jeśli impulsywny ból się nada.
Celeste: Chodzi o uczucie! =.= Zapytaj Lokiego...
Gajeel:  Phi. Mogę go z uczuciem kopnąć w kostkę.
~-~v~-~
Gajeel: ...Prędzej go wydziedziczę, niż okażę mu czułość.
Barren: A więc on umrze. Mogę w takim razie wziąć jego ciało? Szkoda, żeby się zmarnowało.
~-~v~-~
Loki: Nieważne. Zajbrał mi moich wiernych!
Celeste: O.o'''''' Za dużo chciałeś na tacę.
Loki: >__> On chce 5 razy tyle.
~-~v~-~
Gajeel: Phantom Lord było moim domem przez ponad 20 lat! Myślisz, że łatwo mi było porzucić go?
Jania: Yy... Tak.
~-~v~-~
Swcprs: Słyszałam co się stało. To twój syn? <wskazuje głową Marcusa>
Gajeel: No...
Swcprs: To weź mu, kurwa, coś powiedz! Psuje mój zmysł artystyczny, jak tak leży na środku gildii.
~-~v~-~
Marcus: <lekko zamrugał, ale się jeszcze nie obudził>
Jet: Wujek mówi: pobudka.
Marcus: ...
Jet: =.= Po tym wszystkim, co dla ciebie zrobiłem... gamoniu...
Gajeel: To może jednak wpierdol?
~-~v~-~
Marcus: O____O =.= Jeśli chciałbyś, żebym się obudził, to wystarczyło poprosić! Czułe słówka działają cuda.
Gajeel: X____X Nawet mnie nie denerwuj, gówniarzu. 
~-~v~-~
Jet: Matka to płakała nad twoim truchłem!
Marcus: Jakim truchłem?!
Jet: Chciałem, żeby brzmiało dramatycznie.
~-~v~-~
Marcus: No bo... =.= Wyobrażasz sobie Oracion Seis na zakupach w Biedronce?
Gajeel: Nie, ale co to ma wspólnego ze szpiegowaniem?
Marcus: Nie mam pojęcia o czym mówisz. Czasem kupuję im Wyborczą i Twój Styl.
~-~v~-~
Levy: <do Gajeela> Jesteś taki uroczy, kiedy się o niego martwisz! (serduszko)
Gajeel: <zgromił ją wzrokiem> Nie jestem uroczy. Jestem ohydny, okropny i przerażający. Myślałem, że to już omawialiśmy.
~-~v~-~
Levy: Co się wyrzekasz? Jesteś uroczy! Aż mam cię ochotę przytulić i zaśpiewać Shubiduba!
Marcus: Mama ma rację.
Gajeel: X.x'' Co ci odpierdoliło?
Levy: <nuci> Shubi-du-ba!
Marcus: X.x <niezdolny do dalszej walki>
Gajeel: o.= <odsuwa się lekko od niej>
~-~v~-~
-: Nie, nie, nie, nie, nie! Ona zostanie MOJĄ żoną! Była mi ofiarowana przed narodzinami! Opiekowałem się nią gdy dorastała! Żądam tego, co mi się należy!
Celeste: X.x'
Loki: ...Bierz se ją.
~-~v~-~
Loki: ...X_X Skąd w ogóle je wytrzasnęłaś? Słyszałem, że masz tylko jedną torbę.
Celeste: Byłam na zakupach.
Loki: Mówiłaś również, że nie masz klejnotów.
Celeste: Kto powiedział, że płaciłam w klejnotach?
Loki: ...>___> Powiedzmy, że o nic nie pytałem.
Celeste: Też chcesz?
Loki: A idź ty... <wraca do ogarniania swoich pokoi>
Celeste: <wzrusza ramionami> Dzisiaj promocja.
~-~v~-~
-, Sheryn: <tłuką się>
Żyrandol: JEBUT! <spadł>
Flaga gildi: JEBUT! <spadła>
Wszystko co mogło spaść: JEBUT! <spadło>
Jusac: <wchodzi do gildii> ^.^ ...o.O'''
Alex: <wchodzi do gildii> ^.^ La~la~la O.O'''''
~-~v~-~
Alex: +.+ Zginiesz! <tłucze go>
-: =.= Ja już nie żyję...
Alex: <przestał> Aa... sorki.
~-~v~-~
-: Zabiłaś Sheryna! Zabiłaś!
Ringo: <szczeka groźnie>
Swcprs: Nie zabiłam tylko anulowałam jego magię.
Yamato: Ku gwoli ścisłości, to JA anulowałem jego magię.
Swcprs: A ty już wracaj >.>
~-~v~-~
Celeste: <próbuje wezwać Sheryna z pomocą Pokeballa, ale się nie pojawił> T^T Mój Boże!
Sheryn: Czego?
Celeste: O.o''
~-~v~-~
-: Gdzie jesteś?
Sheryn: Wszędzie~~e.
Celeste: =.= Rozproszyłeś się.
Sheryn: Taka postać mi odpowiada.
~-~v~-~
Jusac: A jak mój chomik?
Agnes: <wzrusza ramionami> Żyje.
Jusac: <odetchnął z ulgą, pije>
Agnes: Ale wujek wrócił.
Jusac: <wypluł kawę> Czemu od razu nie mówisz?!
Agnes: <wzrusza ramionami>
Jusac: Przecież on mnie spali żywcem, zamuruje w pokoju, przywiąże do torów kolejowych... T_____T
Agnes: Jak dla mnie to wyglądał na zadowolonego.
Jusac: ...O___O No nie pierdol.
Agnes: <wzrusza ramionami> Cieszył się, że w końcu zrobiłam coś ze swoim życiem.
Jusac:  X.X <niezdolny do dalszej walki>
~-~v~-~
Evegreen: No dawaj... Będzie fajnie! Shadow Gear vs Raijinshu.
Gajeel: Jak chcecie, to ja się z wami zmierzę. Sam.
Levy: ...Gajeel, czy ty masz myśli samobójcze?
Gajeel: Oczywiście, że nie. Pokonałbym ich jednym ciosem.
Freed: Więc stawaj <wyjmuje miecz>
Levy: ...lol... >.>''' Nie będę dbać o twoje rany... Nagrobka też ci nie postawię.
Gajeel: X.x Nie wierzysz we mnie? Byłem asem Phantom Lorda!
Levy: Które Fairy Tail starło na proch bez pomocy Raijinshu.
Gajeel: >____>'' ...Odsuń się, kobieto.
Levy: Teraz to ,,kobieto''! Zobaczymy jak będziesz do mnie mówił, jak stracisz zęby!
~-~v~-~
Gajeel: Laxusie!
Laxus: Hym?
Gajeel: Pokonałem twoich przydupasów. Walcz ze mną.
Laxus: Jeszcze ci mało? Nie będę walczył z kimś, kto jest na granicy wyczerpania.
Gajeel: <wstaje z wysiłkiem> Cykasz się?
Levy: <zdziela Gajeela w łeb>
Gajeel: <pada> X__X
Laxus: >___>
Levy: O.o' Pokonałam Gajeela... xD
~-~v~-~
Ellion: <kupił od tamtej urodziwej córki rolnika skrzydłokwiat>
Eclair: <spiorunowała go wzrokiem> Nie tego szukamy.
Ellion: To go zjedz <wyciąga w jej stronę doniczkę>
~-~v~-~
Celeste: <ogląda Vergila> Jaki słodki~i *.* (serduszko) <do niego> Macie w Inferno łyżwy?
~-~v~-~
Loki: Bierzesz udział w Fantazji?
Celeste: Pewnie! A ty? Myślisz, że masz szanse zostać Misterem FT?
Loki: Bardziej pytałem o paradę... Ale tak. Będę Misterem.
Celeste: A co ja mogę zrobić na paradzie? Pchać platformę?
~-~v~-~
Loki: A co w ogóle mamy robić?
Lilian: <wzrusza ramionami> Będziesz niewolnikiem seksualnym.
Celeste: <Muszę to zobaczyć...>
~-~v~-~
(zaktualizowane do strony 546)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz