,

,

[DF v3] Nevan

 Aktualizacja: 3.08.2013

Nevan
Próba była wyjątkowo owocna - Hizuka śpiewał tak dobrze i pewnie jak nigdy do tej pory, Midnight i Nathaniel zgrali się ze sobą idealnie, a dźwięki keyboardu tworzyły spójne, delikatne tło. Odgłos perkusji przypominał Hyoto pulsowanie. Wyobrażała sobie ten instrument jako serce, które wyznacza rytm obiegu krwi i dzięki któremu organizm funkcjonuje poprawnie. Widząc zmęczenie na twarzach swoich towarzyszy postanowiła zakończyć cosobotni rytuał. Pozostało jej teraz tylko jedno - wybrać osobę, która TO zrobi. Tylko kto to mógł być? Ostatecznie los padł na Soubiego. Początkowo próbowała nie myśleć o tym, że właśnie rozkazuje starszemu o trzy lata koledze. Wydawało jej się to takie nienaturalne, tak jakby burzyła jakiś system, który zapewniał bezpieczeństwo. Kątem oka dostrzegła Midnighta, który – jak na dobrego przyjaciela przystało – rozsiadł się na parapecie i z wyrazem satysfakcji zapalił czerwone marlboro. Ten chłopak jest niereformowalny.
Poczuła ukłucie współczucia dla Soubiego. Nieszczęśnik siłował się z wózkiem, na którym stała perkusja, a jego współlokator nie kiwnął nawet palcem, aby mu pomóc. Spojrzała z naganą na gitarzystę i pewnym krokiem podeszła do instrumentów. Nie mogła co prawda przenieść perkusji, ale mogła zanieść resztę przedmiotów. Niemalże od razu zainteresował ją czarny futerał na gitarę, który leżał pod ścianą. Próbowała odszukać w pamięci moment, kiedy którykolwiek z członków zespołu jej dotykał. Nie znalazła - biedna, opuszczona przez przyjaciół gitara! Zupełnie jak Soubi w tej chwili. Zerkając ukradkiem na Midnight'a, który najprawdopodobniej był jej właścicielem, niepewnie otworzyła wieko. Jej oczom ukazał się instrument strunowy. Z całą pewnością była to gitara - nie mogła temu zaprzeczyć. Wyglądała jednak dziwacznie. Była niebieska, o nietypowym kanciastym kształcie, a struny przypominały bardziej strumienie światła niż metal. Kompletne przeciwieństwo czerwonej Lucy, na której Midnight zwykł grać. Ostrożnie wzięła ją do ręki, przekładając przyczepiony do niej pas przez głowę. Gdy zauważył to Midnight, poderwał się z miejsca niczym oparzony i ruszył w jej stronę.
- Nieeeee! – wrzasnął, biegnąc w kierunku Hyoto.
Palec dziewczyny delikatnie musnął struny. Gitara wydała donośny dźwięk, mimo iż nawet nie była podłączona do wzmacniacza.
Midnight zatrzymał się w połowie drogi, a wyraz jego twarzy mówił, że jest już za późno. Za późno na co?
Hyoto usłyszała nieznane piski gdzieś za oknem i serie głuchych uderzeń. Kiedy odwróciła się w stronę okna, zobaczyła kilka... albo raczej kilkanaście nietoperzy, które – po zetknięciu z z szybą – zsuwały się w dół po śliskiej powierzchni. Patrzyła na tę scenę z szeroko otwartymi ustami. Że co proszę?!
Dziewczyna nawet nie zauważyła, kiedy pojawił się przy niej Midnight. Zdecydowanym ruchem odebrał jej gitarę i umieścił ją z powrotem w futerale.
- Pozwoliłem ci ruszać Nevan? Widzisz co narobiłaś? Będziesz miała na sumieniu te niewinne stworzenia!
Tego dnia Hyoto stwierdziła, że są rzeczy, o których wolałaby nie wiedzieć i rzeczy, których lepiej nie ruszać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz