,

,

Saints Row - DLC A Speech

Aktualizacja: 13.09.2013


A Speech

THEN CAME SAD DAYS

Miejsce: cmentarz przy 3rd Street w Stilwater
Czas: pogrzeb Carla

Eric: Każdego czeka ten sam los i to samo jest na końcu tunelu, ale gdy patrzyło się na Carla, miało się wrażenie, iże on jest inny, że z nim będzie inaczej. Wczoraj boleśnie przekonaliśmy się, że jednak tak nie było. Wieść o jego śmierci dotknęła mnie bardzo. Nieporównywalnie bardziej odczułem ten ból niż od ciosu z liścia od dziewczyny czy kopniaka w jaja. Carl... był prawym człowiekiem. Aż trudno mi mówić o nim w formie przeszłej. Był bardzo pogodnym człowiekiem, nigdy nie przejmował się swymi niepowodzeniami i prosto dążył do celu. Był dzielnym i walecznym towarzyszem. Nigdy nie zawahał się, kiedy jego kamraci byli w potrzebie i zawsze starał się wszystkim dopomóc. Był także oddanym i wspaniałym przyjacielem. Pamiętam te wszystkie wieczory, które spędziliśmy razem - ja przy wódce, on przy prochach... <odkaszlnął> Był bardzo wrażliwy na ludzkie cierpienie, i nie tylko ludzkie - zwierzęta też miały swoje miejsce w jego duszy (nawet te brzydkie koty). Wysoko cenił sobie honor i można by rzec, iż był wierny kodeksowi rycerskiemu i za takiegoż rycerza mógł uchodzić. Nie przyszło mu jednak zaznać szczęścia u boku swej białogłowy... Zawsze, gdy przychodzi ponury żniwiarz, gawiedź rzecze, iż to zbyt wcześnie, że on miał jeszcze mleko pod nosem, że tyle mógł dokonać... Mimo iż Dullhan przybył po Carla nagle, nie można stwierdzić, iże on nie zaznał szczęścia. Otoczył się wspaniałym ludźmi, swoją rodziną, i dla niej zginął. Jakkolwiek nie został powitany przez nas chlebem i solą, gdyż każdy patrzał na niego przez pryzmat wcześniejszych lat młodzieńczego pobłądzenia, odprowadźmy naszego brata w jego ostatniej podróży tak, jakbyśmy machali na pożegnanie, gdyby odjeżdżał pociągiem na przymusowy pobór do służby za kraj i naród. Czuję całym sobą, że Carl na swej drodze ku światełku w tunelu pozostanie wraz z duchem świętości i nie porzuci tego wszystkiego, w czym go wychowaliśmy. Pomimo czarnej dziury w duszy po tak nieocenionej stracie, pozostaną po nim same dobre wspomnienia i dobre słowa... Nigdy cię nie zapomnimy, Carlusiu <poryczał się>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz