,

,

Saints Row DLC - Saints Above

Aktualizacja: 26.11.2013



Saints Above

THE HEAVEN

Jordan: <siedzi na niebiańskiej kanapie, je niebiański popcorn i ogląda TV Ziemia>
Marika: <stałą się niespokojnym duchem, krąży>
Lin: <opieprza Troya>
Frey: <podchodzi do Mariki> Co ci?
Marika: <krzyknęła i znikła>
Evelyn: =.= Ta to się zawsze wydziera. Dobrze, że pozbawili ją głowy.
Fray: ...ciebie też...
Evelyn: Ale ja zdążyłam powiedzieć to, co chciałam.
Frey: Co ona chciała powiedzieć?
Evelyn: Cholera wie.
Jordan: <ogląda scenę, w której Amy zabiła tamtą kobietę> Krew Jonesów, kurwa jego jebana mać! Właśnie dlatego tu jestem! Dziwka jebana... =.= Kobiety. Na piwo go zaprasza <do Protagonisty>
Protagonista: O Amy? Fajna babka. Można z nią zabijać ludzi...
Jordan: X.x Ja jej nie lubię. Co myślisz o Dexie?
Protagonista: =.= Skurwysyn mnie zajebał.
Jordan: Byłaby z nich dobra para.
Protagonista: Ale Dexior próbuje dobrać się do Nun...
Jordan: =.= Peszek.
Protagonista: Nie sądzisz, że Amy bardziej pasuje do Mike'a?
Jordan: Pani Amy i ten Francuz? Może być zabawnie.
Evelyn: Mike powinien znaleźć sobie babę... albo chłopa.
Jordan: =.= Pedały są be.
Evelyn: Sam jesteś chujowy -.-
Jordan: Przynieś popcorn, kobieto. Amy ma już faceta.
Evelyn: Ciekawe na jak długo... Ten Mirek jest frajerem.
Jordan: Czemu tak myślisz?
Evelyn: Wywalili go z roboty, więc poszedł przymilać się do gangu. No i w ogóle to, że był psem, robi z niego frajera.
Jordan: Wywalili go z roboty, bo twój Mike odstrzelił mu nogę =.=
Evelyn: <wzrusza ramionami> Mógł trafić w głowę.
Jordan: Co nie zmienia faktu, że to nie jest wina Mirara. Był dobrym gliną.
Evelyn: Tak myślisz? Luchandores zabili moją siostrę. On umorzył sprawę przez brak dowodów.
Jordan: To wina systemu.
Jeff: <pojawia się> Co tam pieprzycie, aniołki?
Carl: <patrzy na Justina> Siostra miała syna...? o.O'' <idzie do niej>
Frey: Hej! Carl!
Carl: <odwraca się> Co tam?
Frey: Co myślisz o parringu Nun x Dex?
Carl:" ...Jeśli tylko Dex zdoła uszczęśliwić Nun, mogę im kibicować.
Frey: T^T Wzruszyłeś mnie!
Jakiś Święty: Keith jest w ciąży...
Jordan: Szkoda, że to nie moje dziecko...
Carl: <poszedł sobie>
Marika: <pojawia się znienacka> Buu! <znika>
Frey: Co za głupia baba...
Zabity Decekrs: -.- Głupi Miller..
Adam: <ogląda, co robi Kirsten>
Kirsten: <prowadzi szczęśliwe życie w innym mieście>
Zabici LI: <głośno komentują przyłączenie się LI do Syndykatu>
Zabity Decekrs: Zamknijcie się! Nie mogę być martwy w spokoju =.=
Jakiś z LI: O, siema, zabiłem cię.
Zabity Deckers: -.- I zobacz, gdzie cię to zaprowadziło.
Jakiś z LI: -.- To przez granat. A Chrisowi się, kurwa, udało.
Zabity Deckers: Lubię go. Mógłbym się z nim przespać.
Jakiś z LI: o.O'' Trochę za późno...
Protagonista: <widzi scenę w barze> Mike, strzelaj~!
Zabity Deckers: Strzelaj, Gabe, dupolizie!
Protagonista: ...=.= Tchórz. Miał ich na muszce.
Zabity Deckers: <klepnął Protagonistę w ramie> Niezła próba>
Protagonista: Nie dotykaj mnie, pedale.
Zabity Deckers: Zakochałeś się kiedyś?
Protagonista: Nic ci do tego.
Frey: No powiedz. Sam jestem ciekawy.
Protagonista: <przewrócił oczami, założył ręce i zrobił naburmuszoną minę>
Jeff: Nie bądź łoś... powiedz.
Protagonista: <idzie do Aishy>
Jeff: <za nim> No powiedz... Czy ten ktoś jeszcze żyje?
Protagonista: ...
Jeff: Po co ci tajemnice, skoro i tak już nie żyjesz?
Protagonista: ...Nigdy się nie zakochałem.
Jeff: <obejmuje go> Tak mi przykro...
Protagonista: <wzruszył się> Chciałem... ale nie mogłem... Czy to znaczy, że jestem zimnym chujem?
Jeff: Po prostu nie znalazłeś odpowiedniej kobiety. Ale jest na to sposób.
Protagonista: ...Nie wiem, czy teraz chcę.
Jeff: Jeśli będziesz gotów, to idź do kolesia zwanego Starchild. On jest żywy, ale jakoś się dogadacie.
Protagonista: ...Spoko.
Jeff: ^.^
Jordan: <wsuwa niebiański popcorn> Nudy, mam ochotę na powtórki <przewija>
Lin: Uważaj, bo przytyjesz jak Pierce.
Jordan: ...jestem duchem. Nie mogę przytyć.
Lin: ...>.> Jesteś mądrzejszy niż myślałam.
Jordan: Co to miało znaczyć?!
Lin: To, co powiedziałam.
Jordan: =.=
Lin: <idzie sobie potrząsając tyłkiem>
Carl: <wraca> .___.
Jordan: Co tam?
Carl: Moja siostra zrobiła se dziecko i mi nawet nie powiedziała.
Jordan: Tak mi przykro...
Carl: =.= I sama nie wie, kto jest ojcem.
Jordan: >.>'''
Carl: <zżera jego popcorn>
Jordan: <zatrzymał przewijanie i puszcza moment, gdy Pierce dostaje kulką> Uwielbiam to oglądać. Zwłaszcza moment, gdy na tę sukę zawala się budynek.
Carl: .___. ...dzięki.
Jordan: Chcesz coś zobaczyć?
Carl: ... .////. M-moment, kiedy Nun mnie pocałowała.
Jordan: <uśmiechnął się wrednie i przewija>
Carl: ^////^
Jordan: <przewija do jego śmierci>
Carl: <wzdycha> To była tak bohaterska śmierć...
Jordan: No Nun się załamała...
Carl: Poświęciłem swoje zycie dla ukochanej...!
Evelyn: <stoi z przypadkowym Niewinnym i komentują> Ale ten Antoine ma ładne pośladki... Normalnie zamacałabym go... Sebuś ma szczęście.
Niewinny: Antoś z nim zerwał przecież...
Evelyn: E tam, w końcu wrócą do siebie. Sebuś jest taki smutny bez niego.
Niewinny: Wolałbym, żeby Antoś znalazł sobie kogoś innego... Nawet nie Chrisa, ale kogoś nowego.
Jordan: Nie. Ty po prostu przypadkiem tam stałeś.
Carl: >_< Nie oszukuj! To było wszystko zaplanowane...
Jordan: Przeze mnie.
Carl: Co?
Jordan: Jestem Bogiem.
Carl: No nie pierdol. To JA jestem Bogiem.
Jordan: Za dużo ćpałeś.
Carl: Odbija ci od samotności.
Jordan: Q.Q I'm so alone!
Carl: <klepie go po plecach>
Mr Sunshine: <terroryzuje anonimowych Świętych>
Jordan: E! Protagonista! Weź z nim coś zrób!
Protagonista: =.= Carl, zajmij się tym.
Carl: O.O W-wolałbym nie...
Jordan: ...nic dziwnego, że Dex miał cię dość i postanowił sam zostać szefem.
Protagonista: >.> Jordan, zajmij się naszym gościem <mówi tonem nieznoszącym sprzeciwu>
Jordan: Nie ja go skróciłem o głowę.
Protagonista: >.< Ciebie też bym skrócił o głowę, ale Amy mnie w tym wyręczyła.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz