,

,

TITANIC - Project WEB

Ostatnia aktualizacja: 22.08.2014

Legenda:
Bold - Monika
Italic - Jania
Under - Ada


<kadeci stoją tak jak stali w anime, Keith przez chwilę przygląda im się z daleka>

Riza: <rozgląda się po pozostałych>
Ellie: <rozgląda się szukając wzrokiem nie-kadetów>

Rick: <spokojnie stoi na baczność, chcąc już mieć to za sobą>
Oliver: <stoi na baczność i uśmiecha się głupkowato pod nosem bez specjalnego powodu>
Keith: <podchodzi do Armina> Hej, Ty!
Armin: Yessir!
Keith: Kim ty do cholery jesteś?
Armin: Armin Arlett z Shingashimy, sir!
Keith: Oczywiście, że jesteś. Dobre imię dla debili. Rodzice Cię tak nazwali?
Armin: Dziadek, sir!
Keith: Arlett, dlaczego, kurwa, tu jesteś?
Armin: <cośtam cośtam>
Shota: <przygląda się trochę zestresowana>
 Keith: <idzie do Shoty> Kim ty do cholery jesteś?
Shota: <jeszcze bardziej się wyprężyła> Shota <cenzura> z <cenzura>, sir!
Keith: Co, kurwa?! Mów głośniej!
Shota: <powtarza znacznie głośniej>
Keith: Co tu robisz?!
Riza: <ma wielką ochotę wrócić do domu> ;_;
Shota: Dołączyłam do wojska, żeby wyruszyć za mury, sir!
Keith: Hooo? Z tym wielkim dupskiem? (musiałam, sorry xd)
Riza: <jest bardziej otyła od Shoty> ;_____________;
Shota: Tak, sir. 
Keith: (W: To życzę Ci powodzenia, maleńka! 8D) Mięso armatnie zawsze potrzebne!
Keith: <idzie do Olivera> A ty to kurwa kto?
Oliver: <salut> Oliver Specter, sir!
Keith: A skąd ty się urwałeś? Do czego zmierzasz?
Oliver: Urwałem się plantacji borówek ojca! Chcę zostać zwiadowcą, chcę być lepszy od kaprala Levia, sir!
Keith: <ma wielką ochotę zaśmiać mu się w twarz> Z plantacji gówna, a nie borówek!
Shota: <zapamiętuje Olivera, bo przecież oboje chcą dołączyć do Zwiadowców>
Oliver: Tak jest, sir!
Keith: <poszedł dręczyć Jeana i Marco>
Oliver: <usmiech>
Riza: <stwierdziła, że Jean to zadufany w sobie dupek>
Rick: <stwierdził, że Jean ma ładną dupę (xD)>
K: <idzie do Rizy> TY!
Riza: Riza Milagros z wioski nieopodal Trostu!
K: Nie! Jesteś gównem świni z gównanej wioski!
Riza: <powtarza>
K: Co ty tu robisz?!
Oliver: <murga okiem do stojącego nieopodal Erena>
Eren: <zaskok, nieśmiały uśmiech> 
Riza: Chcę bronić swoją rodzinę i ludzkość, sir!
K: Hę? Najlepiej zrobisz jak dasz się pokroić, cała twoja rodzina się nakarmi!
K: <idzie do Ellie>
E: Ellie Bask z Karanese, sir!
K: Czego tu szukasz, gówniaro?!
E: <stwierdził, że opowiadanie o szukaniu starego to robienie sobie przypału> Lubię konie, sir!
Riza: <pewnie by ją to rozśmieszyło, gdyby nie chciało jej się płakać>
Oliver: <parsknął cicho>
K: Co kurwa?!
E: Chciałbym zająć się treningiem i opieką nad końmi zwiadowców!
K: I nie pomyślałeś, kurwa, że nie musisz być zwiadowcą by sprzątać końskie gówno?!
E: <nie wie co powiedzieć....> Nie pomyślałem, sir!
K: Jesteś głupia jak but!
E: Tak jest, sir!

<nastał wieczór i ludność poszła do stołówki, aby lepiej się poznać/żreć/płakać nad swym losem/>

Riza: <przysłuchuje się przesłuchiwaniu Erena>
Ellie: <usiadł gdzieś w kącie i stwierdził, że mało go to obchodzi>
Rick: <przysiadł się do Jeana i zaczął niezobowiązującą rozmowę>
Riza: <nieśmiało podchodzi do Shoty> Emm....e....yyy....eee.....
Shota: Tak? Ty jesteś... e....
Riza: .//////.  eeemm.... no.... ja jestem.... eeee......
Shota: Siadaj : ) Jestem Shota, a ty... Rika?
Riza: Ta... <siada> Znaczy, nie, nie! Nie Rika - Riza
Riza: ./////.
Shota: Miło mi cię poznać... Czemu jesteś taka czerwona, gorąco ci?
Riza: .... .... ... ... ./////. Emm... no....eeee.... zostańmy przyjaciółkami! >3
Oliver: <przysiada się do Erena> Heja!
Shota: Tak po prostu, bez niczego?
Riza: .////////.
Shota: Z chęcią! : D (xD)
Ellie: <rozglądnął się, prychnął, wrócił do dziubdziania swojego jedzenia> Nie cierpię groszku...
Riza: *O*
Armin: <paczy na Olivera i Erena> ?
Oliver: <zagadał się>
Eren: <zadowolony z towarzystwa>
Mikasa: <patrzy na Olivera spode łba>
Shota: Opowiedz mi coś o sobie.
Riza: <opowiada o miejscu w którym się wychowała>
Oliver: <gra z Erenem w papier-nożyce-kamień, jest wielce zaabsorbowany jego towarzystwem>
Shota: <słucha uważnie>
Ellie: <kieruje się w stronę wyjścia>
<ludzie zaczynają oblegać Erena>
Riza: ? <pacz> Coś się dzieje?
Shota: <też paczy>
Oliver: Jak wygram, to musisz wypić na raz butelkę tego paskudnego bimbru, który w tajemnicy pędzi nasz instruktor! <szyderczy uśmiech>
Eren: Dobra!
Eren: A jak ja wygram, to musisz pocałować Jeana w dupę.
Oliver: <spogląda na Jeana kątem oka> No dobra...
Oliver: <chowa rękę za plecy, szykuje się>
Eren: <to samo>
<chwila napięcia>
xd
Mikasa: Eren, nie musisz tego robić (naprawdę jej nie lubię ;__;)
Riza: Dajesz chłopie, którego nie znam! Liczę na Ciebie!
Riza: *O*
Ellie: <zarzymał się przy drzwiach i paczy>
Oliver: <uważnie obserwuje Erena (Mikasie może nie podobać się jego uśmiech, heh) ...
Eren: ...
 <Eren: KAMIEŃ! Oliver: PAPIER!)
Eren: Fuck.
Rick: <odwrócił się nagle niezaciekawiony, bo nie zobaczy dupy Jeana xd>
Oliver: To teraz musisz wypić tę flaszkę, no niestety.
Eren: Najpierw mi ją przynieś <zeźlony>
Oliver: <głupawy uśmiech; wyciąga spod stołu butelkę oranżady xd> Proszę bardzo.
Eren: To ma być ten bimber? Hah
Eren: <bierze butelkę, pije do dna... wypuszcza ją z rąk, jeb na ziemię, łapie się za gardło>
Oliver: <obserwuje> No, to może taką małą pomoc wezwać...?
Mikasa: Eren! <wstaje i kuca obok niego>
Eren: <z pyska mu pana leci>
Oliver: No bez przesady, żeby ten bimber taki mocny był! <bierze stłuczoną szyjkę od butelki i wącha> Kurwa mać.
Riza: O.o
Ellie: <wychodzi...>
Keith: <walnął drzwiami Elliego, który nie zdąrzył wyjść>
Ellie: Ał! <łapie się za nos>
Keith: Co tu się kurwa dzieje?!
Oliver: <bardzo poker face>
Ellie: <zastanawia się czy Keith jest jego ojcem>
ludu: <odchodzi>
Keith: CO TU SIĘ KURWA DZIEJE?!
Oliver: <zgrywa pozory, podciąga Erena i próbuje go postawić na nogi> No, my gramy w papier-nożyce-kamień...
Eren: <piana z pyska, jakiś niespecjalnie przytomny>
Oliver: <dyskretnie usuwa stopą potłuczone szkło, zmiata pod stół>
Eren: <zarzygał Keithowi buty; od razu oprzytomniał>
Oliver: Eren, ty zyjesz!
Mikasa: On podał coś Erenowi, to nie wina Erena
Oliver: Cicho bądź, babo!
Mikasa: To twoja wina!
Eren: <opiera się o Olivera> Co się dzieje?
Oliver: <warczy na Mikasę> Żadna moja wina! Sam chciał!
KEITH: <ZUO FACE> WASZE NAZWISKA!
Oliver: </Eren, badź tak dobry i zrzygaj się też na nią>
Oliver: Borówka, sir!
Eren: Co?
KEITH: BĘDZIESZ BIEGAŁ DO RANA, ZAPOMNIJ O SPANIU!
Oliver: Kurwa mać.
Keith: Ty tutaj. <Ellie, bo stoi najbliżej> Zaprowadź go do pokoju. JUŻ
Ellie: <;___: na pewno nie jest moim Tatą! :( >
Ellie: <podnosi Erena> Chodź tutaj, bo nie chce mi się ciebie nosić.
Eren: <opiera się o Ellie> Co to było...
Oliver: <spuścił głowę, przygryza wargę ze złości> Jak zwykle coś dowalę.
Mikasa: <prycha i idzie pomóc zaprowadzić Erena>
Oliver: <posyła za nią wściekłe spojrzenie> Durna baba.
Ellie: Który to domek?
Riza: Emm.... lol
Mikasa: <prowadzi ich, biorą Erena pod ramię>
Oliver: Mam zacząć biegi już teraz, sir?
Keith: Najpierw tu posprzątaj. <wychodzi trzaskając drzwiami>
Eren: <wlecze się> Skąd on wytrzasnął tę flaszkę...?
Ellie: Chuj go wie.
Oliver: <bez mrugnięcia okiem znajduje miotłę i wywija>
Shota: ...Ciekawie się zapowiada.
Riza: <uśmiecha się do Shoty> Faceci z miotlami są sexy <3
Oliver: <udaje, że nie słyszy, sprząta>
Shota: Mówisz? <przygląda się mu> Nawet niezły
Riza: 8D Siła jest w babach, a faceci są od sprzątania
Oliver: <wyrzucił szkło, wypucował podłogę aż lśni> Dobra, to teraz jogging.
Jg: <życzy mu powodzenia w wytrzymaniu biegania>
Oliver: <zaczyna biegać, nuci coś pod nosem>
Eren: <dotarł do swojego łóżka> Nie, Mikasa, nie potrzebuję twojej pomocy przy rozbieraniu się. Dam sobie radę, naprawdę.
Mikasa: Ale jesteś osłabiony, daj sobie pomóc
Eren: Dam sobie radę! <zły>
Mikasa: ...W takim razie dobranoc <odwraca się i wychodzi>
Oliver: <podbiega pod okno domu chłopakó, otwiera je jakimś cudem, wskakuje do środka> Joł.
Eren: <leży bykiem> No i co, zadowolony? Miałeś biegać.
Ellie: <idzie do drzwi, prycha>
Oliver: <siada obok> Nie chce mi się. Stary i tak ma to gdzieś.
Eren: Skąd wziąłeś flaszkę?
Oliver: Zarypałem.
Eren: Brzmi prosto.
 <powedzmy, że wszyscy poszli spać>
Ellie: <trochę się zdziwilł, że u niego w pokoju są same dziewczyny, but YOLO~~>
<Eren z Oliverem pierdolili (nie się) do późna, nie dając spać ludziom> (xd)
<w końcu Rick krzyknął, żeby się debile uciszyli>
<no to zaczęli głupio chichotać pod nosem> (jak gównarzeria xd)
<ale wreszcie zachrapali na jednym łóżku, zboczuchy>
Dziewczęta: <zaczęły rozmowę o chłopcach ;o>
 <a ten jest taki, a ten taki>
Riza: O.o'''
Shota: <wylądowała w innym pokoju niż Riza, ale zamieniła się z kimś>
Riza: *_*
Ellie: <zajmuje łóżko gdzieś tam pod ścianą, ziewnął>
Shota: <rozmawia półgłosem z Rizą>
Riza: Nie mogę się doczekać treningów z 3dmg...
Shota: Słyszałam, że zaczynają się dosyć szybko, bo to naprawdę trudne do opanowania...
Riza: Muszę Ci się do czegoś przyznać... mam lęk wysokości ;_;
Shota: o.O Naprawdę?
Riza: Fajnie będzie oderwać nogi od ziemi i poszybować w górę.... jakieś 20 cm ;_;
Shota: Będziesz musiała się przemóc... Bo inaczej cię wyrzucą ;__;
Riza: ;__; Mięso armatnie...
Shota: ...Czemu chcesz zostać żołnierzem?
Riza: ... cóż...
Ellie: <rozwiązuje warkoczyk>
Shota: Naprawdę nie masz powodu?
Riza: W sumie to żaden powód... coś w stylu tego dupka z twarzą konia ;_;
Shota: <rozmarzyła się> Ja chcę zobaczyć świat poza murami na własne oczy... Właśnie, też dołączysz do Zwiadowców?
Riza: Nie myślałam jeszcze o tym
Shota: <uśmiecha się> Masz jeszcze mnóstwo czasu
Riza: Chciałabym... dostać się do żandarmerii...
Shota: Żeby żyć spokojnie i cieszyć się, że to ktoś inny ginie, a nie ty?
Riza: Nie, wcale nie to miałam na myśli.
Riza: Nie jestem tym dupkiem Jeanem ; <
Shota: Myslę, że wszyscy w Żandarmerii są dupkami.
Riza: <zaśmiała się>
Riza: Jestem pewna, że nie. Nie można tak szufladkować ludzi.
Shota: Może i nie, ale jest mi łatwiej pogodzić się z tym, że pójdę za mury i pewnie nie pożyję tam za długo. Chcę być przekonana, że to ja zrobiłam właściwą decyzję.
Riza: Myślę, że w żołądku tytana raczej będę zła niż spełniona.
Riza: Ale to ok... podziwiam takich ludzi jak Ty.
Ymir: ZAMNIECIE SIĘ WKOŃCU?!
Shota: >.< Idź spać, a nie podsłuchujesz ludzi!
Ymir: KURWA, PRÓBUJĘ!
Riza: Ymm... przepraszamy.
Shota: >.> Dobranoc <chowa się pod kołdrą>
Riza: <idzie spać>
@ next day @
<zajęcia odbywają się w budynku, który stoi trochę dalej... taka normalna klasa, bo to w końcu szkoła>
<ale najpierw APEL przed szkołą xd>
Keith: <wbija do dormitorium chłopców> ZBIÓRKA MUNDUROWA! CZAS: 3 MINUTY! WSZYSCY SPÓŹNIENI BĘDĄ ROBIĆ OKRĄŻENIA!
Rick: : O <wyskakuje z łóżka i ubiera się>
Keith: <obwieszcza to samo reszcie>
Riza: <ubiera się ospale> q.q
Ellie: <nawet się nie obudził>
Shota: ;___; <sturlała się z łóżka na podłogę z głośnym PLASK, wstaje, masując sobie głowę>
Riza: Wszystko, o ....ziew.... ok?
marta.i.monika1: ADUUUUU?! JESTEŚ?!
Adrianna Kardialik: teraz
Adrianna Kardialik: klawiaturę oplułam, musialam czyscic i bylam na dole
marta.i.monika1: ok xd
tekamari13: ; o
Adrianna Kardialik: bo mi do picia mucha wleciala
Adrianna Kardialik: i poczulam, jak bzyczy mi w buzi ;__;
Adrianna Kardialik: myslalam, ze osa
Adrianna Kardialik: się wuystraszylam i wyplułam na klawiaturę akurat, fak
marta.i.monika1: ;O
marta.i.monika1: Q__Q Teraz boję się pić
Oliver: <przeciera oczy, przewraca się na bok i przeciera oczy Erenowi>Wstawaj, zarzygańcu.
Eren: <warczy nadal śpiący> Czy my spaliśmy razem...?
Oliver: Nie wnikaj.
Adrianna Kardialik: ja tez nie wnikam ; oo
tekamari13: a ja chcę wniknąć xD
Adrianna Kardialik: XD
Oliver: <parsknął śmiechem> Jeśli się o to martwisz, to nie - nie zaglądałem ci w gacie. Mamy przecież to samo!
marta.i.monika1: Eren się puszcza xD
marta.i.monika1: Oli też się puszcza xD
Adrianna Kardialik: jakby nie patrzec oni mają dopiero 12-13 lat xd
marta.i.monika1: No właśnie, to mnie przeraża xD
Adrianna Kardialik: dlatego jeszcze nie myslą o seksach, luzzz
Adrianna Kardialik: xd
Adrianna Kardialik: chyba
Adrianna Kardialik: xd\
<dwie minuty później>
Riza: <paczy na Ellie> Ej... obudzimy ją?
Shota: A masz na to czas? <próbuje zapiąć koluszkę>
Riza: Szkoda, żeby się spóźniła.... <podchodzi> Ej... ej ty. Wstawaj.
Ellie: Matko, zlituj się, daj mi spaaaaać~~ >//////>
Oliver: <już wyszykowany> Jeej, jak ty się wleczesz...
Eren: <patrzy spode łba, wciągając przez głowę koszulę> Morda! Jeszcze ci się odwdzięczę za ten bimber.
Oliver: <mina niewiniątka> Ostrzegałem, że jest paskudny, eh.
Armin: <ktoś mu kumpla podebrał> q.q
Adrianna Kardialik: armin juz nie bedzie spał z erenem, smóteg ;_);
Shota: Wstawaj, bo wkrótce w ogóle odechce ci się spania! Mamy zbiórkę.
Rick: <spokojnie poszedł na zbiórkę>
Oliver i Eren: <lezą na zbiórkę>
Adrianna Kardialik: przed śniadaniem marszobieg! :D
Adrianna Kardialik: 5 minut marszu, 2 minuty biegu, jak u nas na obozie ;_;
Adrianna Kardialik: na szczescie wymówiłam się bólem nogi XD
Adrianna Kardialik: ale ze mnie oszukaniec, fak
<czas zbiórki>
Shota: <biegnie spóźniona>
Ellie: <dopiero zakłada na siebie spodnie>
Riza: <jest tuż przy Shocie nie chciała jej zostawiać>
Keith: <paczy na nich niezadowolony... w sumie zawsze tak wygląda ._.>
Oliver: <uśmiech od ucha do ucha>
Eren: <macha na powitanie do Mikasy i Armina (którego minął w domku i nie nie zauważył o.o)>
Rick: <przypadkiem stanął przy Erenie>
Adrianna Kardialik: ło, eren to dzieciuch przy ricku, co? ;o
tekamari13: troszku ;p
Keith: <zaczyna troszkę przydługi Apel o tym jak będą wyglądały zajęcia w szkole>
<i opieprza spóźnialskich>
Shota: <próbuje powstrzymać ziewanie, ledwo co słucha>
Oliver: <klepnął w tył głowy przysypiającego Erena>
Rick: <spojrzał na nich kątem oka> Geje <cicho, żeby Keith go nie usłyszał>
Ellie: <wbiega zziajany, czerwony, z rozwianymi włosami>
Eren: <usłyszał, warknął coś pod nosem>
marta.i.monika1: Cherry cherry lady~~
marta.i.monika1: theme Elliego xD
Adrianna Kardialik: a keitha: beg for mercy xd
Riza: <jest zafascynowana> *O*
Keith: <wydziera się na Elliego>
Ellie: <zawstydzony spuścił główkę i zacisnął dłonie w piąstki na rękawach munduru>
Shota: <szepcze do Rizy> Może gdyby nie przyszła, to nie zauważyłby, że jej nie ma?
Ellie: <Czy zasłużyłem na to, by poznać nazwisko mego płodziciela? Czy jestem niegodny?>
Riza: Myślę, że sir Keith jest na to zbyt bystry...
Shota: Ale chyba nie pamięta wszystkich po paru godzinach, przecież nie może być takim hardcorem...
Riza: Może to rodzaj jakiegoś systemu? Z całą pewnością wie, ilu ma rekrutów...
Adrianna Kardialik: no co jest tak cicho ; o
Adrianna Kardialik: pisztaaa
tekamari13: bo monika jest na z/w
Adrianna Kardialik: ja taka mondra
Shota: To tak...
Ellie: <nieśmiało podniósł twarzyczkę, jego włosy rozwiał wiater, a oczy nawodniły się niebezpiecznie>
Keith: >.> </Cieeeenias>
Keith: Teraz zostaniecie podzieleni na składy!
<wyczuje listę składów i jego członków>
Ellie: <jemu wszystko jedno, i tak nie ma przyjaciół ;___;>
tekamari13: jak ma Oliver na nazwisko?
Adrianna Kardialik: Specter
Adrianna Kardialik: moze się w przyslosci przydac: to nazwisko jego ojczyma, bo on go wychowywal i matka wychodzac za niego, se je zmienila, nie wiem jak się nazywal jego prawdziwy ojciec xd
Keith: Do 104-tego składu należą: 
Mikasa Ackerman 
Richard Knigtslay
Reiner Braun
Bertolt Hoover 
Shota Fuery
Annie Leonhart
Eren Yeager 
Oliver Specter
Jean Kirstein
Marco Bott 
Connie Springer 
Sasha Blouse
Krista Lenz 
Armin Arlert
Ymir
Thomas Wagner
Hannah Diamant
Franz Kefka
Samuel Linke-Jackson
Ellie Bask
Mylius Zeramuski
Mina Carolina
Riza Milagros
Macie przydzieloną klasę nr 4 na pierwszym piętrze i tam będą odbywać się Wasze zajęcia!
Adrianna Kardialik: czo ty miska ;__; eren jaeger ;_;
marta.i.monika1: ja to skopiowałam ;p
Adrianna Kardialik: lold
Adrianna Kardialik: xd
marta.i.monika1: Q.Q
Oliver: <lepszy od Jeana, jeee>
Adrianna Kardialik: xddd
Adrianna Kardialik: dopiero zaczeli, a juz wie, ze lepszy
Adrianna Kardialik: wtf
marta.i.monika1: WTF, przecież żadnych testów nie było xD
Adrianna Kardialik: xD\
Adrianna Kardialik: byl przed nim wyczytany, poczul się lepeiej xd
Adrianna Kardialik: wtf oliver xd
Ellie: <...prychnął> Użerać się z pojebusami.
Keith: Odmaszerować do klas!
Riza: Tak się cieszę, że jesteśmy w jednym składzie...
Shota: Nie oderwiesz się ode mnie ;p <idzie zadowolona>
Rick: <podchodzi do Jeana i Marco i idą razem>
Ellie: <idzie, po prostu>
marta.i.monika1: A włosy rozwiewa mu wiatr~~
Ellie: <skapnął się, że Oli to ten pojebus z wczoraj> -.-*
Adrianna Kardialik: xd
Eren: <chyba zapomniał o żarcie Olivera, bo maszeruje z nim i gadają bez przerwy, jak to chcą zobaczyć świat za murami>
Adrianna Kardialik: jaki olek jest podobny do erena, wytyfy, naturo?
Adrianna Kardialik: (natura  czuje się urażona xd)
Ellie: <zajął w klasie miejsce z tyłu i pod oknem, wygląda>
Eren: <siada z Oliverem w drugiej ławce pod ścianą>
Oliver: <nie przestaje nawijać>
Shota: <zajmuje miejsce dla niej i Rizy z tyłu>
Riza: *.*
Mikasa: +_______+
Adrianna Kardialik: xd
Armin:... <siada gdzieś z boku>
Eren: <woła Armina, zeby usiadł ławkę za nim>
Adrianna Kardialik: broooooomance
Rick: <siada z Jeanem i Marco>
Riza: <paczy na Olivera> Nieźle wyglądasz jak na to bieganie po nocy...
Adrianna Kardialik: ale się nabiegał xD
Oliver: <puszcza oko> Ma się tę wytrzymałość ^^
Eren: <powstrzymuje uśmiech> (ha, gaaay!)
Riza: <paczy na Olivera z powątpiewaniem>
Adrianna Kardialik: tak, oliver to będzie mial tylko erena xd z tym jego charakterem
Adrianna Kardialik: debilu, ogarnij się xd
Keith: <wbija>
Riza: <paczy uważnie na Keitha>
Keith: Baczność!
Oliver: < z ociąganiem, lae jednak baczność>
Eren: <wykonuje>
Shota: <wystraszona staje na baczność>
Keith: Salut!
Riza: <salutuje>
Keith: Tak właśnie wygląda wejście instruktora na lekcje. Żadnego dzieńdobry - tylko baczność i salut!
Keith: <podchodzi do Olivera> Czy ty, gówniarzu, masz mnie za idiotę?
Adrianna Kardialik: ups, wydalo sie
Adrianna Kardialik: xd
Oliver: <salut> Nie, panie instruktorze!
Keith: Taak? A co robiłeś całą noc?!
Oliver: Podglądałem, jak pan instruktor warzył bimber!
Eren: <facepalm>
Keith: Czy robiłeś to może podczas biegów, które kazałem ci wykonywać?! Kpisz sobie ze mnie?!
Oliver: Ależ nie, panie instruktorze! Warzenie bimbru jest zakazane! A ja robiłem pompki pod oknem, stąd wiem. Zmęczyłem się bardziej niż gdybym biegał, zapewniam, sir!
Eren: <Co za down>
Keith: ROZKAZY PRZEŁOŻONYCH TO ŚWIĘTOŚĆ! MYŚLISZ, ŻE BĘDZIESZ LEPSZY OD NAJSILNIEJSZEGO CZŁOWIEKA ŚWIATA Z TAKIM PODEJŚCIEM?! NIKT NORMALNY NIE WCIELI CIĘ DO ZWIADOWCÓW!
Keith: Od teraz będę osobiście pilnował tego jak wykonujesz swoje obowiązki, kupo świńskiego gówna. Przez cały miesiąc będziesz szorował wszystkie kible!
Oliver: <czuje się źle przez swoje postępowanie; chyba dotarło; spuszcza głowę> Tak jest, panie instruktorze.
Keith: Wrócę po Ciebie po skończonych zajęciach. Dalej: Fuery, Milagros!
Riza: <Q.Q> Yessir!
Eren: <cicho> Mogło być znacznie gorzej.
Oliver: <wzdycha, ale potakuje>
Shota: ;___; Tak!
Keith: Po zajęciach pół godziny biegania! I mam Was widzieć!
Ellie: <myśli, że mu się upiekło> *.*
Shota: Tak jest! <w sumie pół godziny to niedużo...>
Keith: Bask!
Ellie: O.O <czarna rozpacz> Obecny, sir!
Keith: Ty dołączysz do Spectera. Będziesz mu pomagała przez tydzień!
Oliver: CO?
Ellie: ==
Ellie: Tak, sir.
Eren: <trzyma mocno Oliver, żeby za bardzo nie szczekał>
Keith: Wolisz sam sprzątać kible, Specter?
Oliver: <patrzy ze złością na Ellie, nie pasuje mu towarzystwo> Nie, sir.
Eren: <cicho> Sprzątanie zarzyganych kibli niespecjalnie sprzyja dobremu nastrojowi, ale we dwójkę pójdzie wam szybciej.
Adrianna Kardialik: od kiedy eren stał się sumieniem kogos ; o zwykle to jego trzeba bylo pilniowac
Adrianna Kardialik: xd
Ellie: <jemu też nie pasuje towarzystwo>
Keith: Zaraz zaczynacie pierwsze zajęcia teoretyczne z takim i takim kolesiem. Nie przynieście mi wstydu. <idzie sobie>
Ellie: ... <prychnął>
Oliver: <ulga>
Riza: <usiadła na miejscu> Mamy przejebane...
Shota: <siada> Nie przesady, mogło być znacznie gorzej.
Riza: Q.Q Ja biegam tylko 3 minuty! Max! T^T
Shota: Potruchtamy i damy radę.
Ellie: <też usiadł, rozeźlony wygląda przez okno>
Riza: ...szczerze wolę sprzątanie ;__;
Oliver: <klap na krześle, łeb na stół, rozmysla nad sensem istnienia>
Eren: <siad, myśli o świecie za murem>
Adrianna Kardialik: weźmy zróbmy juz po zajęciach, no mnie się nie chce uczyc o tytanach, juz to widzialam i w mandzie i animcu ;_;
<zajęcia sobie lecą>
Keith: <wbija>
Ludu: <baczność, salut>
Keith: Coś już umiecie jak widzę. Specter, Bask - za mną.
Ellie: ... <idzie>
Oliver: <maszeruje>
Eren: <salut nad poległym żołnierzem> Niech bogi mają cię w opiece.
Adrianna Kardialik: xd
Keith: <prowadzi ich do składzika na środki czystości>
Ellie: <planuje wepchnąć Oliemu głowę do kibla>
Oliver: <myśli o kapralu> Dzisiaj randka z wujkiem, widzę.
marta.i.monika1: ? wtf, nie rozumiem tego xD
Adrianna Kardialik: to bardzo dluga historia i chyba kp się przyda xd
Adrianna Kardialik: oliver bardzo dobrze się z na z leviem xd
marta.i.monika1: ale co to ma do keitha? ;p
Adrianna Kardialik: do środków czystosci xd
Adrianna Kardialik: sora, będę się starać bardziej jaśniej pisać ; p
Ellie: <paczy na mop, bierze go do ręki> Nigdy wcześniej nie sprzątałem, sir...
Keith: >.>
Oliver: <bierze jakieś szmaty i domestosy xd> Gotów do wojny, sir.
Keith: <prowadzi ich do najbardziej brudnego, śmierdzącego i zasyfionego kibla w budynku - oczywiście męskiego>
Oliver: <zniesmaczony> To pewno Eren zarzygał...
Ellie: Fuuuuuj.
Keith: Do roboty. Jak skończycie to mnie zawołajcie. Wszystko ma błyszczeć!
Keith: <idzie>
Oliver: <smutek, zaczyna sprzątać>
Ellie: ... <paczy na mop> ... ...
Ellie: <szoruje suchym mopem po szybie>
Oliver: Co ty odwalasz?
Ellie: ... sprzątam ...    ....           ...           ...             ...           ... chyba
Oliver: <wzdycha> Przez ciebie dłużej się zejdzie. Dobra. Pokażę ci zasadę działania tego, jak kiedyś pokazał mi kapral Levi. <tłumaczy i pokazuje przykłady w miarę jasno> Kapujesz?
Ellie: Taa... <sprząta>
Oliver: <szuru-buru>
marta.i.monika1: kapral Levi xD
Adrianna Kardialik: taa xd
Adrianna Kardialik: to całkiem dobra znajomsc, tyle powiem ;op
Ellie: ....  .... .... psik!
Oliver: To mysz czy tylko kichasz?
Ellie: ... ... ... psik! <zasłania nos ręką> Kurwa, mać...
Oliver: Masz uczulenie na czystość? o.o
Ellie: Przez te cholerne chemikalia kręci mi się w nosie! Co jest złego w zwykłej wodzie?!
Oliver: No wiesz, napięcie powierzchniowe wody, te sprawy... Szoruj, nie gadaj.
Ellie: <sprząta, cały czas kichając>
Oli, jak możesz tak kobietę traktować? xD
Adrianna Kardialik: chce skonczyć jak najszybciej ;_; (bez skojarzen o.O)
Adrianna Kardialik: xDDXD
Ellie: <zamyka się w świeżo wyczyszczonej kabinie>
Oliver: Jak napaskudzisz, to sam będziesz sprzątał.
Adrianna Kardialik: *sama
Adrianna Kardialik: *sprzatąła ;_;
Adrianna Kardialik: nie mogę się przyzwyczaic, ze myslą, ze to laska
marta.i.monika1: bo nie jest, ale no... nie widać xd
Adrianna Kardialik: no wim, wim
Adrianna Kardialik: a kiedy to się ma wydac ; o
marta.i.monika1: ... późno xD
marta.i.monika1: jak Reiner będzie chciał go przelecieć xD
marta.i.monika1: A do tego jeszcze duuuuużo czasu....
marta.i.monika1: jakieś... dwa/trzy lata ;p
Adrianna Kardialik: o ku
Adrianna Kardialik: ok xd
marta.i.monika1: nie chce, żeby Ellie stracił dziewictwo jako 13-latek, bez przesadyzmu
Adrianna Kardialik: na legalu moze patrzec na cycki xd
Adrianna Kardialik: o
Adrianna Kardialik: o
Ellie: Zamknij facjatę =.= <robi co ma robić>
Oliver: <szuru-buru>
Ellie: <wychodzi z kibla>
Keith: <zagląda> Jak wam idzie, darmozjady...?
Oliver: Skończyłem, sir!
Adrianna Kardialik: oliver w sprzataniu szkolil sie u najlepszegoxd
Keith: <patrzy po efektach> Nawet nieźle jak na takich gówniarz... co z tobą, Bask?
Ellie: <jest rumiany, oczy mu się załzawiły>
Keith: Męskiego kibla nie widziałaś?
Oliver: Ekhm, sir. Ona chyba ma jakieś uczulenie, stąd te rumieńce. </ewentualnie się jej podobam hehe/>
Ellie: Te detergenty są zbyt mocne... apsik! -.-
Keith: >.> Wracajcie na obiad, może coś dla was zostało...
Oliver: Tak jest! <ogarnia się i idzie na żarło>
Ellie: <idzie powoli, lekko kręci mu się w głowie> ;_;
Oliver: <na stołówce brakło żarcia> No nieee. Ja sprzatam zasrane i zarzygane przez nich kible, a ci jeszcze mi żarcie zabierają ;_;
marta.i.monika1: Wiesz, tam był niedobór żywności wszędzie xD
Adrianna Kardialik: biedny olek ;_;
Ellie: ... <wchodzi i bierze chociaż trochę wody>
Oliver: Podwędziłbym coś instruktorowi, ale będę miał przesrane ;_;
Ellie: Już i tak za bardzo mu podpadłeś.
Oliver: <wzdycha; łapie szklankę wody, stara się zapełnić nią żołądek>
Adrianna Kardialik: smaczne szkło ; o
Shota: <biega na dworze> ;-;
Ellie: Serio chcesz być lepszy od najsilniejszego człowieka na świecie?
Riza: <sunie po ziemi> Q.Q
Oliver: A ktoś by nie chciał? Tak w ogóle to ciekawe, jak się miewa Levi. Myślisz, że możemy wysłać listy?
Riza: <wie, że tusza może jej przeszkadzać i musi bardzo szybko schudnąć, więc ustanawia sobie głodówkę>
Ellie: Nie dbam o to...
Oliver: Jak zwykle uprzejma.
Adrianna Kardialik: a gdzie jest reszta kadetów?
Adrianna Kardialik: ; o
marta.i.monika1: hmmm... chój wie?
Adrianna Kardialik: xd
tekamari13: kadeci jedli (albo zostali zjedzeni ; o)
Adrianna Kardialik: a to po żarciu nie ma zajęć?
Adrianna Kardialik: ; o
marta.i.monika1: są...
marta.i.monika1: xd
marta.i.monika1: I to fizyczne! Z Keithem!
marta.i.monika1: xD
Adrianna Kardialik: szykować wazeliny ;_;
Ellie: <odstawia szklankę i idzie do drzwi> Nie powinniśmy się spóźnić na zajęcia...
Oliver: <odstawia szklankę, maszeruje na zajęcia>
Keith: Dzisiaj będziemy ćwiczyć walkę przeciw ludzkiemu napastnikowi. Dobierzcie się w pary!
Eren: <podbiega do Olivera> Joł.
Oliver: <smóteg> Joł.
Ellie: <nie ma pary, więc zawiązuje sobie warkoczyk>
Eren: <wyjmuje coś z kieszeni> Przemyciłem troszku, zanim wszystko zjedli.
Oliver: <otrzymuje kawałek chlebka> Q.Q Eren, kocham cię.
Oliver: <szybko szama>
Keith: Jutro będą wizytować u nas członkowie wszystkich trzech oddziałów! Pokażcie się z jak najlepszej strony!
Adrianna Kardialik: ooo będzie levi? ; o
tekamari13: na pewno musi być Mike xp
marta.i.monika1: jeśli będzie mu się chciało ruszyć dupę, ale w to wątpię xd
Oliver: <radocha> Może zobaczę Liwajka! Tak dawno się nie widzieliśmy ;_;
Ellie: <wywraca oczami>  </Czy on się cały czas przechwala?>
Adrianna Kardialik: nein, po prostu cieszy się, ze zobaczy swojego hm... trzeciego ojca XDF
Keith: Dzisiaj i jutro będziemy robić to samo - im więcej nauczycie się dzisiaj, tym lepiej wypadniecie jutro. Pamiętajcie o tym i weźcie te ćwiczenia na poważnie!
Oliver: Heil!
<no ćwiczta>
Riza: <jest zmęczona, więc nie idzie jej najlepiej>
Ellie: <przygląda się wszystkiemu z boku>
Oliver: <wstąpiły w niego nowe siły, stara się>
Rick: <znalazł sobie partnera... w postaci Armina ;o>
Keith: <podchodzi do Elliego> Bask!
Ellie: <baczność, salutuje> Sir!
Keith: Co ty wyrabiasz?
Ellie: ... nie mam pary, sir.
Keith: Ja będę twoją parą. Do roboty!
Adrianna Kardialik: xd
Oliver: Ma pecha, dziewczyna, lol.
Ellie: <w sumie nie wie czy się cieszyć (bo więcej nauczy się od instruktora niż od rówieśnika,) czy płakać (bo Keith cały czas drze japę)>
Riza: Poor little girl... q.q
Riza: Chociaż to bardzo miłe ze strony instruktora ;D
Armin: ... Q.Q ?
Keith: Przynosisz wstyd rodzajowi ludzkiemu, Bask!
Ellie: <leży na ziemi po raz wtóry pokonany przez Keitha> ;_; Tak jest, sir.
Rick: <patrzy na niego z góry> Nie podoba się coś?
Shota: Od kiedy niby jest miły? <patrzy, jak Keith rozkłada Elliego na łopatki> ;__;
Armin: Nie jestem zbyt dobry w walkach..
Riza: ;__; Cofam.
Rick: Więc to idealna okazja, żeby się nauczyć.
Armin: Q.Q
Ellie: <okrzyk bojowy> AAAAA!!!!!!!! <rzuca się na Keitha>
Keith: O.<' <rzuca go na ziemie jednym ruchem ręki>
tekamari13: to jak w końcu nazywamy bajuchę?
marta.i.monika1: TITANIC!
marta.i.monika1: (heart)
<zajęcia dobiegają końca, Keith podsumowuje je stwierdzeniem, że wszyscy byli beznadziejni i wysyła ich na stołówkę na kolację>
Adrianna Kardialik: keith zawsze szczery xd
Shota: <wykończona> Nareszcie żarcie... <nic nie jadła wcześniej, bo biegała>
Ellie: <idzie zaopatrzony w kilka nowych siniaków>
Riza: <idzie się napić>
Ellie: <bierze swoją porcję na taczuszkę i idzie szukać sobie wolnego miejsca pod ścianą, delikatnie wpada na Reinera>
Armin: <zaczyna tracić nadzieję, że Eren usiądzie z nim i Mikasą> ...
Eren i Oliver: <dosiadają się do Armina i Mikasy>
Adrianna Kardialik: no niech nie smutajo
Mikasa: Eren. Czy ten człowiek cie szantażuje?
Reiner: <przystanął> Ej, uważaj, gdzie chodzisz... <spojrzał na niego i takie serduszka, gwiazdki, błyski xD> ...No.
Ellie: <spojrzał na niego z dołu, zarumienił się lekko, trzepnął rzęskami i spojrzał na niego niewinnymi oczętami> P-p-przepraszam.
Ellie: <speszony czym prędzej sobie poszedł>
Eren: Nie, Mikasa. Wyluzuj.
Reiner: <patrzy za nim, ocknął się i poszedł dalej>
Mikasa: <zuy wzrok>
Rick: <obgadują z Jeanem zajęcia>
Oliver: <w skowronkach; nawiazuje rozmowę z Arminem>
Armin: <rozmawia z Oliverem trochę uspokojony>
Ellie: <siada gdzieś w rogu i miętoli żarcie niezbyt zadowolony z życia>
Ellie: <miętoląc śniadanko zastanawia się nad sensem istnienia i tym dlaczego zareagował na Reinera jak cnotliwa nastolatka>
Oliver: <żre jak opętany, żeby nikt mu nie zabrał>
Riza: X.x <oddaje mu swoją porcje>
Ellie: <stwierdził, że od teraz nie będzie się tak rumienił i będzie bardziej męski. Prawdziwi mężczyźni się nie rumienią!>
Oliver: <patrzy niepewnie na Rizę> Hej, co robisz?
Riza: Dokarmiam zwierzęta.
Oliver: <burknął coś pod nosem> Dzięki, ale nie trzeba. To nie moje zresztą.
Riza: <wzrusza ramionami i patrzy na Erena> Głodny?
Riza: I nie, to nie jst pełne bimbru ;p
Eren: <uśmiecha się> Bimber czy nie, nie mogę ci zabrać posiłku. Stracisz siły, nieważne, co sobie ubzdurałaś.
Oliver: Jadłbym, ale nie chce mi się zbierać cię z podłogi ;_;
Shota: Właśnie, Riza, nie jadłaś obiadu. Nie zgrywaj Matki Teresy czy kogoś tam.
Riza: ... X.X'
Berthold: <paczy tajemniczo na Reinera>
Reiner: <zdziwiony look na Bertholda>
Birthhole: Coś ty jej powiedział, że się tak zarumieniła?
Reiner: Nic... Chyba.
Birthhole: Ooooh....? Z resztą nieważne. Chesz mój groszek?
Ellie: <spojrzał na nich, zarumienił się i odwrócił wzrok> <miałem być, kurwa, bardziej męski!>
Reiner: Pewnie <siegnął do jego talerza i zabrał groszek>
Birthhole: ^////^ Uwielbiam Cię, Reiner.
Reiner: Wiem <dyskretnie zerka na Elliego>
Ellie <paczy w swój tależ> .////////. < no ja prdle, kurwa, co z tobą Elliocie Tyberiuszu? To, że koleś jest od ciebie dwa razy wyższy i trzy razy szerszy nie musi cie tak onieśmielać...>
Reiner: <wzruszył ramionami, je>
Ellie: <przebłysk> < a jak on myśli, że jestem niegrzeczny? albo słaby i delikatny.... ja na pewno nie jestem słaby i delikatny! jestem mężczyzną... w ogóle to czemu mnie obchodzi jego zdanie na mój temat O.o ?>
Riza: ...<zjadła kawałek chleba>
Shota: No. Nie możesz nie jeść. Wiesz o tym, prawda?
Riza: Zjadłam przecież ._.
Shota: No i dobrze <zajada się tym, co ma>
Reiner: W ogóle ładna jest, nie? <głową wskazuje Elliego>
Riza: ... myślisz, że wizytatorzy długo u nas zostaną?
B: <uśmiecha się> Ładna. Ale nie w moim typie.
Shota: Trudno powiedzieć. <pakuje sobie kromkę do buzi> Myse, ze tylo den, ni wecej
Reiner: Tak? To jaki jest twój typ?
B: Wole blondynki. Wysokie blondynki.
Riza: Zjawiają się tak nagle... ciekawe po co...
Shota: <przełknęła> W przyszłości będziemy należeli do którejś z formacji, więc może badają, czego mają się spodziewać?
Reiner: Prawie pasuję do tego opisu <roześmiał się>
B: O.O
B: >////> No weź...
Riza: Po pierwszym dniu?
Shota: <rozłożyła bezradnie ręce> A masz lepszy pomysł?
Reiner: ...Czemu się zarumieniłeś? o.O
Riza: <przeczy główką>
B: To krępujące!
Reiner: Czyżbyś wolał blondynów? ;o
Shota: Pożyjemy, zobaczymy. Może po prostu się nudzą .__.
B: Jak możesz mówić takie rzeczy?
Riza: .__.
Reiner: Skoro ty nie chcesz tego wyjaśnić, to muszę sobie dopowiadać.
B: ... -.- nie gadam z tobą.
B: Gdyby Annie była wyższa... to byłaby idealna 8D
Reiner: ...Raczej gdybyś ty był niższy xp
B: X.X
Ellie: <postanawia bardzo męsko pójść po dolewkę wody>
Ellie: <idzie męsko>
Reiner: <śledzi go wzrokiem>
B: <patrzy na Reinera> Zagadaj do niej, no!
Ellie: <pochyla się nad stołem, żeby sięgnąć do dzbanka bardzo męsko eksponując pośladki ;p
Reiner: <gapi się wiadomo gdzie> ... ...Co mówiłeś?
B: <facepalm> Oj... no idź!
B: Zaproś ją do nas, niech nie siedzi sama... czy coś
Ellie: >.<* <wychyla się jeszcze bardziej, żeby sięgnąć>
Reiner: =.= <podchodzi do Elliego> Hej. Pomóc ci?
Ellie: Ha! <z wrażenia aż się wyprostował i prawie przewrócił stojak ze sztućcami>
Reiner: Ha?
Ellie: ja..ten...no... radzę sobię!
Reiner: Widzę. Może jednak pomóc?
Ellie: >//////> D-d-dziękuję, nie trzeba...
Ellie: </kurwa męski bądź> <klepie się po obu policzkach>
Ellie: <znowu sięga po dzbanek>
Reiner: <sięga i podaje mu ten cholerny dzbanek>
Ellie: <a w dzbanku nie ma wody> .... =.=
Ellie: Cóż... mimo wszystko dziękuję.
Reiner: Czemu siedzisz tak sama?
Ellie: <Wtf? O co mu chodzi?> Bo instruktor nie jada z nami na stołówce...
Reiner: ;o A co do tego ma instruktor?
Ellie: ... nevermind
(ostatnio to instruktor z nim był w parze xd)
Reiner: Usiądziesz z nami?
Ellie: <paczy na Reinera jakby nie rozumiał, co on mówi> Hę?
Reiner: >/> Aż smutno się robi, kiedy patrzę, że jesteś taka samotna. Dlatego proponuję, żebyś dołączyła do mnie i Bertholda.
Ellie: <zarumienił się> .... <bądź bardziej męski, kurwa! Tyberiusz!> Uhm... chętnie, dziękuję.
Reiner: <uśmiechnął się> To na co czekasz? <idzie do ich stolika>
Ellie: <cały czerwony idzie za nim> <O kurwa....>
Riza: <machnęła mu, gdy przechodził>
Ellie: <siada przy stoliku>
Birthhole: Dobrywieczór.
Ellie: <to takie niemęskie...> Uszanowanko.
Reiner: <siada> W ogóle jak masz na imię? Ja jestem Reiner Braun.
Ellie: Ellie Bask.
Birthhole: Ja jestem Birthhole...
Ellie: Część, miło Was poznać.
znaczenie imienia Ellie: Bóg jest moim światłem o.O
Reiner: Ellie. Ładne imię : d
Ellie: Uhm.. dzięki.
Reiner: Dobrze pamiętam, chcesz dołączyć do zwiadowców, żeby zaopiekować się ich końmi?
Ellie: Tak, dokładnie.
Reiner: Odważna jesteś
Ellie: To tylko konie...
Reiner: Ale będziesz też musiała wyrusza poza mury, jak reszta.
Ellie: ... nie mam nic lepszego do roboty, mogę się ewentualnie na coś przydać. Nothing left to lose i takie tam.
Reiner: ...Nie masz nikogo, komu by na tobie zależało? Rodziny, przyjaciela, chłopaka?
Ellie: Moja mama umarła dwa lata temu. Oprócz niej nie miałem nikogo... sory, to brzmi jakbym się wyżalał .__.
Reiner: Przykro mi z powodu twojej matki. Pewnie trudno ci żyć bez możliwości nawet pogadania z kimś.
Ellie: Przyzwyczaiłem się... a Wy? jakie macie cele? (Rozjebać kolejny mur i doprowadzić do śmierci naszych przyjaciół! A co?)
Reiner: Ech... To dość skompikowane.
Ellie: Jak nie chcesz mówić to ok... (w sumie też nie do końca powiedziałem prawdę .__.)
Reiner: Ale wychodzi na to, że razem dołączymy do Zwiadowców. Ty też, Berty?
Berthold: Proszę, nie mów tak do mnie ._.
Ellie: <zachichotał>
Reiner: Ale Berthold brzmi tak poważnie... i jest za długie.
Ellie: Może "Betty"?
Betty: =.= Odpada.
Reiner: Czemu? Mi się podoba : D
Betty: Ale mnie nie!
Ellie: Berthold... Berthold... w sumie Berthold brzmi tak poteżnie i majestatycznie. Jak skała.
Berthold: X.X
Ellie: Mnie się podoba twoje imię. Brzmi jak imie kogoś na kim można polegać. <kładzie swoją dłoń na jego i się uśmiecha> : D
Reiner: <sam się uśmiecha>
Berty: >////> Cóż, dziękuję...
Riza: <chamsko rzuca chleb do talerza> Wyglądasz jakby cię matka głodziła.
Oliver: <złe spojrzenie na Rizę> Moja mama nie żyje od pięciu lat.
Riza: Och... przepraszam...ja.... nie wiedziałam...
Riza: Oliverze... czemu chcesz być lepszy od kaprala? To trudne zadanie... ale dlaczego?
Oliver: <zaczerwienił się, spuszcza głowę>
Riza: Chcę bronić moje rodzeństwo przed niebezpieczeństwem. A, uwierz mi, jest ich całkiem sporo. Nie liczę na to, że mogę zaważyć na losach ludzkości. Nawet jeśli byłabym tylko mięsem armatnim... zrobię to. W końcu ktoś musi.
Oliver: <uśmiech, nagły entuzjazm> Gdy tylko stanę się najsilniejszym człowiekiem na świecie, pomogę ci bronić twojej rodziny!
Riza: <zrobiła się czerwona> S-s-skoro tak ci na tym zależy, to liczę na ciebie!
Armin: O.o

Riza: <wkłada mu ten chleb do buzi> Musisz mieć dużo energii, jeśli chcesz bronić mojej rodziny. Mam czterech braci i pięć sióstr.
Riza: Obiecaj mi, że będziesz chociaż trzecim najsilniejszym człowiekiem świata xd
Oliver: Na pewno będę jednym z najsilniejszych. A którym z kolei to już nieważne.
Reiner: Na Bertym można polegać. Wiesz, jakbyś miała jakiś problem czy coś, zawsze możesz przyjść z tym do nas.
Ellie: Dzięki, chłopaki. Wzajemnie.
Reiner: Pewnie <nabił na widelec groszek z talerza Birthola> Dzisiaj nieźle podpadłaś u instruktora. Jaką masz karę?
Ellie: -.- Sprzątam kible z tym idiotą.
Monika: początkowe dziewicze rumienienie minęło i ellie jest na powrót skurwysynem xD
Reiner: Uch, pobrudzisz sobie rączki...
Ellie: =.= Jak każdy w armii?
Reiner: Treningi nie są takie złe.
Ellie: <wzrusza ramionami>
Oliver: <rozentuzjazmowany opowiada, jak chciałby zobaczyć świat za murami>
Riza: <zadowolona pije szklankę wody>

tekamari13: może kończymy już ten wieczór?
Adrianna Kardialik: Dobry pomysł ;_; pierdolenie o Chopinie ;_;
<następny dzień>
Ellie: <stawił się na zbiórce ze szczotką w ręku i czesze włosy>
Riza: <tym razem się nie spóźniła> q.q
Rick: <zaspany staje w szeregu> ~_~
Oliver <niechcący spał w jednym łóżku z Erenem, bo się zagadali, ale ogarnął się na czas>
Eren<baczność>
Adrianna Kardialik: Ha, gaaaaaaay
Keith: <paczy na Elliego> O.<'
Wizytatorzy: <przybywają i stają obok Keitha>
Rick: <ziewa, patrzy na wizytatorów i zamiera z otwartymi ustami>
Keith: <do siebie> Ja już to dziewczynę doprowadzę do porządku... zrobię z niej żołnierza i wygolę na łyso.
Shota: <stoi obok Elliego, szepcze do niego> Hej... zbiórka jest. Instruktor już się na ciebie krzywo patrzy.
Ellie: <paczy dziwnie na nią i potem na instruktora> -.- <wyrzuca szczotkę gdzieś dalej i ma od połowy uczesane włosy i od połowy nie>
Shota: <stara się go ignorować, żeby Keith nie miał żadnego pretekstu, żeby się jej czepić>
Riza: 8D
Keith: Dzisiaj, podczas porannych lekcji dowiecie się wielu rzeczy na temat tego jak od środka wyglądają poszczególne formacje. To pomoże wam dokonać wyboru lub wiedzieć na co zwrócić uwagę. Ale to też nie powód, żeby się obijać! Po obiedzie zbiórka na placu ćwiczeń. Odmaszerować!
<odmaszerowali>
Ellie: <po lekcjach i tak będzie sprzątać kible> -.-
Riza: ^.^ <idzie>
Ellie: <próbuje doczesać resztę włosów, ale mu się splątały> x__x
Riza: ...<co chwilę zerka na Oliego>
Shota: <zaspana kładzie głowę na ławce>
Rick: <coś się nie odzywa>
Ellie: <wkurzył się i rzucił grzebień na ławkę>
<wchodzi koleś od... żandarmów>
Jean: <ożywił się>
Wszyscy: <salut>
Wizytator: <zaczyna wykład o tym, jacy są zajebiści>
Shota: <zasypia>
Wizytator: <nie jest na tyle rozgarnięty, by to zauważyć>
Oliver: <słucha, anie nie zbyt uważnie>
Eren: <rysuje skrzydła wolności na końcu zeszytu>
Keith: <wchodzi>
Ellie: <natychmiast się prostuje>
Shota: <jakimś magicznym instynktem budzi się i prostuje>
Riza: <...robi notatki>
Shota: <kątem oka czyta notatki Rizy>
Ellie: ... <paczy za okno>
<przerwa wewnątrz lekcji>
Levi: <przechodzi korytarzem>
Mike: <wraz z Leviem>
Oliver: <dojrzał Levia, zaczerwienił się z wrażenia, podbiegł i zagrodził mu drogę; salut> Ku chwale ojczyzny! <...nie wytrzymał, objął go mocno w pasie> Levi... nie widzieliśmy się chyba od śmierci taty... stanowczo za długo ;___;
Riza: ^.^ ...O.o''
Eren: <Oliver ma wtyki u zwiadowców? o.o''>
Ellie: ...<Tato?>
Levi: ...<kładzie mu rękę na ramieniu> Jak sobie radzisz?
Oliver: <uspokoił się trochę, odetchnął i uśmiechnął się> Znów nie mogłem się opanować... Podpadłem instruktorowi <zawiedziony własnym zachowaniem>
Levi: <odsunął się trochę> Tak?
Mike: <przystanął obok nich>
Oliver: Ukradłem bimber instruktorowi, napoiłem nim Erena, się znaczy kolegę, nie wykonałem rozkazu karnego biegania i w ogóle... Miałem trzymać język na wodzy, znów się nie mogłem powstrzymać, ale poza tym wszystko w porządku, naprawdę <uśmiech>
Eren: <No nie wierzu, on gada ze Zwiadowcą jak ze swoim kumplem o.O''>
Ellie: ... <Q.Q Taa~~to!>
Levi: Musisz słuchać rozkazów.
Oliver: Ja wiem <smóteg>
Levi: Do zobaczenia później <idzie dalej z Mike>
Ellie: <podchodzi do Olivera>
Oliver: <macha na pożegnanie do pleców Levia, spogląda na Elliego> Co jest?
Ellie: Mam nadzieję, ze w przypływie ekstazy nie zapomniałeś o karze.
Oliver: Nie zapomniałem.
Ellie: <poszedł do klasy i wyciera tablicę> ... <tablica spada>
Rick: o.O'' Rly?
Reiner: o.x <podchodzi do niego> <przytrzymuje tablicę, żeby się nie przewróciła> Nic ci nie jest?
Ellie: <wyczołguje się> Ja pierdolę w dupę jego jebana mać. Zerżnąć jebanego sukinsyna przy pomocy konia to za mało. Niech mu dupę rozsadzi stado szerszeni. OD ŚRODKA.
Reiner: To chyba znaczy tak >.> <opiera tablicę o ścianę>
Ellie: Dzięki, duży <klepnął go w bicepsa> O kurwa! To żelazo!
Reiner: Spoko. Przydałoby się to naprawić.
Ellie: Yhym... pójdę do... kogoś <idzie>
Riza: X.X
Reiner: <czeka, stojąc przy pierwszej ławce>
Ellie: <łapie Olivera za chabety> Ty!
Oliver: Co chcesz?
Ellie: Tablica się jebła. Co robić?
Oliver: Zawiesić.
Ellie: <wraca do klasy> Trzeba ją zawiesić.
Oliver: <Co jest?> <idzie do klasy, patrzy na Reinera i Elliego>
Reiner: Naprawdę? >.> <podnosi tablicę i próbuje zawiesić>
Oliver: Źle to robisz. Krzywo. Trochę w prawo. Za nisko. No co to ma być?
Ellie: <pomaga Reinerowi prostować>
Reiner: <zawiesza na haczykach>
Oliver: <przygląda się krytycznym wzrokiem>
Ellie: ...<Cholera, pocałuj mnie>
Reiner: Jest git? <sprawdza, czy nie spadnie>
Oliver: Według mnie mógłbyś to zrobić lepiej.
Reiner: <mina ayfkm> Chodźmy, zanim przyjdzie instruktor <wraca do ławki>
Ellie: <WTF? JA PIEPRZĘ! OPANUJ MÓZGOWIE TY DŻDŻOWNICZY WYPIERDKU! TO FACET! Jak ty... Chyba> <stoi>
Oliver: <stoi i przygląda się; nadal uważa, że mogłoby to wyglądać lepiej>
Keith: <wchodzi>
Rick: <salut>
Keith: <Ellie był bliżej> Co ty tu, kurwa, robisz?
Reiner: >.> <Co za baba...>
Oliver: <baczność, pokerface>
Ellie: Chciałbym odpowiadać z ostatniej lekcji... <T.T>
Oliver: <Świr.>
Tablica: <jeb>
Oliver: <szok>
Ellie: <uskoczył> Ja pieprzę! Znowu?! No chyba was... ...Q.Q
Reiner: x.x <Zjebałem>
Oliver: <nie wie, co ma robić ;__;>
Keith: Nie becz! To się zdarza <bez problemu wiesz tablicę> No, kurwa, gotowe.
Ellie: Q.Q
Shota: <Na nikogo się nie wydarł... Jeszcze pomógł ;o WTF, instruktor?>
Oliver: <szok>
Keith: <paczy srogo na Elliego> Wciąż chcesz odpowiadać?
Ellie: ... <nie chce wyjść na idiotę, gdy już się zgłosił>
Reiner: <gapi się bezczelnie na Elliego>
Oliver: <siada na swoim miejscu>
Ketih: Q.Q Q całej mojej karierze nie widziałem czegoś takiego. Usiądź, masz 5.
Ellie: O___________O'
Shota: O.o'' <LooooOoOOl>
Oliver: o.O'' <Też mogłem się zgłosić>
Riza: X____X
Ellie: <siada> .___________. <wciąż w to nie wierzy>
Mike i Levi: <wbijają>
Rick: <pokerface>
Oliver: <cokolwiek będą robić, słucha i obserwuje uważnie>
Ellie: <Tata!> <słucha i myśli o koniach>
Mike: <opowiada o Zwiadowcach>
Levi: <siada sobie i zakłada nogę na nogę>
Oliver: <zasłuchany, w końcu chce dołączyć do Zwiadowców>
Eren: <słucha, niebezpiecznie długo przygląda się Leviowi>
Rick: <wpatruje się w Mike> <do Jeana, szepcze> Ej, Jean...
Jean: Huh?
Rick: Chyba dołączę do Zwiadowców.
Jean: o.O''
Riza: <robi notatki>
Ellie: *O* <wyobraził sobie Reinera na koniu> <...WTF! Tyberiusz! To się nie godzi!>
Eren: <jakieś dzikie myśli chodzą mu po głowie na temat Levia, o które nigdy by w życiu się nie podejrzewał, czerwieni się>
Oliver: Co jest? <nie otrzymuje odpowiedzi, słucha wykładów>
Mike: <cieszy się, że tyle ludu się zaciekawiło, dostrzega wzrok Ricka, mruga do niego>
Rick: .//.

@ tydzień przed zakończeniem szkolenia @

Ellie: <ciągnie Reinera w krzaczki, jednocześnie go cały czas cmokając> Chcę tego... <Cholera, już mi stoi. Ciasno mi...>
Reiner: <daje się ciągnąć, kiedy odeszli wystarczająco daleko, pocałował go mocno i lekko pchnął na ziemię>
Ellie: <kładzie się> Nie przejmuj się zabezpieczeniem. Ufam ci.
Reiner: <wkłada mu rękę pod koszulę i obcmokuje szyję>
Ellie: Och~~ Tak bardzo cię kocham... Wiesz o tym, prawda?
Reiner: Wiem, maleńka <maca mu cycki, a tam pusto ;o>
Ellie: <całuje go namiętnie> Kocham... tak bardzo...
Reiner: Też cię kocham <rozpina mu pasek>
Ellie: <wkłada mu dłonie do spodni i łapie za tyłeczek>
Reiner: <jęknął cicho, stoi mu> <zdejmuje mu spódniczkę>
Ellie: <robi mu malinkę>
Reiner: <porozpinał na szybko uprząż, żeby nie przeszkadzała>
Ellie: Obciągnąć ci?
Reiner: Nie teraz... <pocałował go w brzuch> <łapie mu spodnie i majty na raz i ciągnie w dół> o.o <zamarł> Co, kurwa?
Ellie: <podniósł się na łokciach> Coś nie tak? <paczy zmartwiony>
Reiner: Ty... ty... jesteś chłopakiem?!
Ellie: ...co ty sobie myślałeś? Oczywiście, że tak... Ty przez cały czas myślałeś, że... ...oż, Reiner <łapie go za ramię> Ale to wciąż w porządku, prawda?
Reiner: <cała ochota na seksy mu przeszła> Ja pierdolę... <wyrywa się i odsuwa od niego> Kurwa...
Ellie: <podnosi się powoli> Reiner, kochanie... <paczy mu głęboko w oczy> Ja... moje uczucia, wszystko było z mojej strony... zawsze. Kocham cię.
Reiner: Ja... nie potrafię <wstaje, głośno oddycha>
Ellie: <lekko się uspokoił, złapał go za dłoń> To nic złego, że obaj jesteśmy mężczyznami. Najważniejsze, że obaj się kochamy... Bo kochasz mnie, prawda?
Reiner: <widać w jego oczach prawie panikę> Jak mogłem nie zauważyć? Tyle lat żyłem w kłamstwie... <z wyrzutem> Dlaczego nie jesteś kobietą?
Ellie: ... <spuścił główkę> Przepraszam.
Reiner: ...<nie potrafił wytrzymać tego widoku, odwrócił wzrok> Daj mi pomyśleć o tym na spokojnie.
Ellie: <powoli przytaknął> Kocham cię. Uszanuję każdą twoją decyzję, więc się nie śpiesz. <zapina się i idzie... w inne krzaki>
Reiner: ...<idzie do swojego pokoju>
Ellie: ...<siada na trawie i obserwuje gwiazdy i księżyc>
Rick: <nie może się doczekać ukończenia szkolenia i przez jego chęć wstąpienia do Zwiadowców pokłócił się z Jeanem i teraz siedzi samotnie na swoim łóżku>
Riza: <wbija do chłopów>
Rick: <spojrzał na nią przelotnie>
Riza: Był tu Reiner ostatnio?
Rick: Ano siedzi <wskazuje głową leże Reinera>
Riza: <podchodzi> Ejj... co się stało?
Reiner: <patrzy na nią trochę mętnym wzrokiem> Co?
Riza: Ellie ryczy i zachowuje się, jakby miała okres. Uraziła cię?
Reiner: <wzdrygnął się> Ona... to on.
Riza: Sorry, bełkoczesz i chyba cię nie zrozumiałam.
Reiner: Ona ma chuja! To pieprzony facet!
Riza: O.O I... no... nie wiedziałeś?
Reiner: A ty wiedziałaś? <ukrył twarz w dłoniach>
Riza: Nie... nikt nie wiedział... <głaszcze go po ramieniu> Ale myślałam, że jako jej... jego chłopak... wiesz takie rzeczy.
Reiner: Nie spodziewałem się... Kurwa.
Riza: Ukrywał to?
Reiner: Myślała, że wiem.
Riza: ...biedaczysko <głasku, głasku>
Reiner: Czemu mnie pocieszasz?
Riza: W sumie to dobre pytanie.
Reiner: Jeśli Ellie tak płacze, to idź do niej. Ja dam sobie radę.
Riza: To... nie jest dobry pomysł.
Reiner: Czemu?
Riza: Ellie jest... no... na etapie rozpierdalania tej galaktyki Kurwix.
Reiner: ...Rozumiem.
Riza: .____.
Reiner: Wiesz... chciałbym pobyć chwilę sam.
Riza: Nie będę ci przeszkadzać. Czymaj się <idzie>
Reiner: <siedzi smętnie na łóżku i czeka na Birthole'a>
Berthold: <wchodzi po jakichś trzydziestu minutach> To prawda?
Shota: <wyszła z pokoju, żeby rage mode Elliego ją ominął>
Reiner: <podnosi wzrok na niego> W końcu jesteś.
Riza: Cholera, nie zgadniesz, czego się dowiedziałam...
Berthold: Przepraszam, czekałeś na...? Stało się coś? <siada obok>
Reiner: <opiera plecy o ścianę> Ellie to facet.
Shota: Jak nie zgadnę, to mów.
Berthold: COOOOO?!
Reiner: To co słyszałeś. To facet.
Berthold: Cholera, Reiner, ja... nie wiem, co powiedzieć.
Riza: ...Ellie to facet.
Shota: ...Pierdolisz.
Reiner: Nie mam pojęcia co teraz zrobić. Nie wiem, co o tym sądzić.
Berthold: Ja... nie wiem... Czemu nikt nic nie wiedział?
Reiner: Jak myślisz? Nikt nie zauważył... nawet ja.
Riza: Reiner mi powiedział. To raczej sprawdzona informacja.
Berthold: Cóż... w tak młodym wieku trudno to zauważyć... ona zawsze była drobna i niska.
Shota: <uzmysławia sobie, co to znaczy> To my cały czas przebierałyśmy się z facetem... ;___;
Riza: A jemu to koło chuja wisiało.... dosłownie ;__;
Shota: ...No bo jest pedałem ;o A Reiner dopiero teraz się o tym dowiedział.
Reiner: Cały czas chodziłem z facetem... Kurwa.
Berthold: Nie rozumiem tylko dlaczego on to ukrywał... słyszałem o ludziach, którzy zmieniają płeć, ale...
Reiner: Myślał, że wiem, wcale tego nie ukrywał...
Berthold: W takim razie... on cię kochał... Boże... taka tragedia.
Reiner: Nie wiem. Kocham ją, ale czy potrafię jego?
Berthold: Jeśli nie potrafisz to nie rób jej... jemu... nadziei... Reiner... <obejmuje go> Nie śpiesz się. Masz czas.
Reiner: Dzięki. Zawsze mogę na ciebie liczyć.
Berthold: <daje mu ciasteczko>
tekamari13: xd
Reiner: <nie bardzo świadomy, je>
Ellie: <w akcie rozpaczy stłukł dwie szyby>
Berthold: ...
Shota: <zaniepokojona dźwiękiem wbija do pokoju>
Ellie: <powoli się uspokaja>
Shota: <podchodzi do niego> Hej...
Ellie: <rozjebane wszystko, ale mówi twardo> Zaraz posprzątam.
Shota: ...Jak się czujesz?
Ellie: <woli nic nie powiedzieć, żeby na nią nie wrzasnąć i zaczyna sprzątać>
Shota: <pomaga mu>
Ellie: < w sumie wolałby być sam, no ale...>
Berthold: <podnosi się z wyra>
 <któraś z dziewczyn idzie do Keitha i chce, żeby przenieśli Elliego>
Keith: CO KURWA!!??
Keith: Co ty sobie myślisz, że niby dlaczego?
Dziewczyna: Bo to facet! ;__;
Keith: CO?! BASK?! Przyprowadzić ją do mnie! Natychmiast!
Dziewczyna: Tak jest <idzie>
Keith: Co się dzieje z tym światem...
Dziewczyna: <podchodzi do Elliego> Instruktor cię wzywa.
Ellie: Jak coś chce, niech sam się pofaty... ... już idę. <wychodzi>
Dziewczyna: <idzie za nim dla pewności, że dotrze>
Ellie: <wchodzi bez pukania> Instruktorze.
Keith: =.=
Ellie: .... .... <salut>
Keith: Doszły mnie słuchy, że trochę bałaganu się narobiło.
Ellie: Już rozpocząłem sprzątanie, obiecuje naprawić szyby na własny koszt.
Keith: <O.o Jakie szyby?>
Dziewczyna: <podsłuchuje> .__.
Keith:... rozbieraj się, Bask.
Ellie: <patrzy na Keitha z wyrzutem, ale to robi>
Keith: Bielizna też.
Ellie: <spojrzał na Keitha zaskoczony>
Keith: No już.
Ellie: <rozbiera się>
Keith: ... nic dziwnego, że lekarz wojskowy tego nie zauważył ._.
Dziewczyna: <powstrzymuje się, żeby nie wybuchnąć śmiechem>
Ellie: <jest tak zażenowany, wściekły, zawstydzony, zrozpaczony i w ogóle zły, że.... aż szkoda mówić>
Keith: <kiwnął głową, żeby się ubrał> Ellie to żeńskie imię. Jak to się stało, że je nosisz?
Keith: Zmieniasz płeć?
Ellie: Mama mnie tak nazywała. Było to jej zdrobnienie od "Elliot"
Keith: Nigdy nie zaprzeczyłeś, że nie jesteś kobietą. Jaja sobie robisz?
Ellie: Nigdy nie odczuwałem, że jestem traktowany jak kobieta.
Keith: ._. Babski dorm.
Ellie: ... to one nie są koedukacyjne?
Keith: Nie.
Keith: Spakuj swoje rzeczy, Bask.
Ellie: Wyrzuca mnie pan?
Keith: Nie. Przenieś się do dormitorium nr 4.
Ellie: To wszystko?
Keith: Tak. Możesz już iść... i... staw się u mnie jutro w przerwie między lekcjami.
Dziewczyna: <odchodzi od drzwi, żeby nie było, ze podsłuchuje>
Ellie: <wychodzi i jak huragan idzie do pokoju, wchodzi trzaskając drzwiami>
Shota: <sprzątu> .__.
Reiner: <zagłębił się w swoich myślach, położył na łóżku i zamknął oczy>
Ellie: <bez słowa podchodzi do swojego łóżka i zaczyna się pakować>
Berthold: <robi coś na swoim łóżku, nie chce przeszkadzać Reinerowi w myśleniu>
Shota: <patrzy na Elliego, ale nie podchodzi>
Ellie: Wszystkie straty, których nie da się naprawić... dajcie mi listę czy coś, oddam wam pieniądze lub odkupię.
Shota: Ok. Co chciał instruktor?
Ellie: ... zobaczymy się jutro rano <wychodzi z rzeczami>
Ellie: <wbija do 4-ki>
Reiner: <nie zauważył go, bo ma zamknięte oczy ;p>
Rick: <postanowił, że nie ma co smutać, wstał i poszedł na spacer>
Berthold: Nie powinieneś tu być...
Ellie: Instruktor mnie tu przeniósł... <dostrzegł Reinera>
Reiner: <otworzył oczy na dźwięk głosu Elliego, patrzy na niego zaskoczony>
Ellie: <paczy na Reinera dłuższą chwilę po czym po protu rzuca torbę ze swoimi rzeczami pod drzwiami>
Reiner: ...
Samuel: Co tu robisz, Ellie?
Ellie: Przeniesiono mnie do tego dormitorium.
Samuel: o.O Co?
Ellie: Instruktor mnie przeniósł. Ale chyba nie zauważył, że się tu wszyscy nie zmieścimy.
Samuel: Hę? Czemu miałby przenosić  tu dziewczynę?
Ellie: Wiadomość z ostatniej chwili. Jestem facetem.
Samuel: ...Jaja sobie robisz?
Ellie: ;_; Jak mogliście przez trzy lata brać mnie za dziewczynę? No jak?
Samuel: No bo wyglądasz jak dziewczyna! I to imię...
Oliver: <posłyszał> <No coś tak dziwnie, żeby baba nie umiała sprzątać... One to chyba mają w krwi płyn do mycia naczyń>
Adrianna Kardialik: uczenie elliego sprzątac zawsze gut ;_;
Ellie: To skrót od "Elliot". Mama tak do mnie mówiła. A długie włosy są normalne u chłopców wśród Rovan. To tradycja (normalnie około 7 lat już się je ściana ._.)
Samuel: ...o.O Czemu nie mówiłeś wcześniej?
Ellie: Nie pomyślałem, że ktokolwiek może mnie uznać za babę!
Samuel: Przecież mieszkałeś z babami ;__;
Oliver: <wtrącił się> W sumie to niezłą dupą byłeś... jako kobita się znaczy.
Reiner: <stara się nie słuchać>
Ellie: Ty się zamknij, bo cię nie lubię =.=
Oliver: <zamilkł, począł czochrać włosy Erena>
Eren: <jeszcze się nie skapnął>
Ellie: Teraz też jestem niezłą dupą. Widziałeś kiedyś taki kształt? <obrócił się pośladkami do niego> Takiego krągłego, jędrnego tyłka nie znajdziesz w najbliżej okolicy. To moja duma.
Oliver: <ukradkiem pomacał swoje pośladki; potem złapał za dupę Erena, ten aż podskoczył> No nie wiem.
Eren: Weź mnie nie macaj ;_;
Oliver: Daj spokój, już tyle razy ze sobą spaliśmy, a ty nadal się mnie wstydzisz? Cnotliwa dziewuszka z ciebie... <na ucho> Lubię takie.
Eren: <pąs>
Ellie: Phi.
Ellie: Jest tu wolne łóżko?
Oliver: Oddam w dobre ręce. I tak sypiam z Erenem.
Eren: <zupełny spokój>
Ellie: <jakimś cudem wiedział, gdzie to jest>
Ellie: <kładzie się na łóżku i zastanawia się czy wyjść czy zostać, paczy na Bertholda>
Berthold: <czyta>
<ostatniego dnia>
<tuż przed walką w Troście *O*>
Rick: <zaczął gadać o Zwiadowcach z Erenem i Olim, skoro Jean się do niego nie odzywa>
Oliver: <czuje się przyjemnie zauważony>
Ellie: <nie ma przyjaciół, nie ma chłopaka, sam jest, bidulek, uznawany za dziwoląga q.q>
Reiner: <podchodzi do Elliego> Hej...
Ellie: Hej.
Reiner: Myślę, że przemyślałem wszystko sobie...
Ellie: <znacząco przełknął ślinę, aż mu mowę odebrało. Po jakimś czasie wydusił z siebie ochryple:...> ...więc?
Reiner: <tyle razy układał sobie przemowę w myślach, że nie wie, co powiedzieć ;__;> ...Cały czas wyobrażałem sobie, jakby to było, gdybyśmy wciąż byli razem... To byl dla mnie dużo szok, to prawda, ale wciąż mi na tobie zależy. Nie chcę ci robić nadziei, ale jak nie mogę, skoro sam ją mam? Potrzebuję czasu, znacznie więcej, żebym miał pewność, że to się może udać... <delikatnie musnął ustami jego czoło> Nie chcę, żebyś na mnie czekał, to by było zbyt okrutne, ale gdybyś nie zapomniał... wystarczyłoby mi. <uśmiecha się smutno>
Ellie: <powtarza sobie w myślach jego słowa, bo nie wie, czy się cieszyć, czy płakać>
Reiner: Więc... Do zobaczenia <odchodzi na bok>
Ellie: ...  ...  ...  ...  ...  ... <spuszcza główkę i idzie kawałek dalej>






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz